Oglądasz posty znalezione dla słów: Uroczystość nadania szkole
Wiadomość
  samochód.

| łoj! Co Cię pchnęło do tego kroku?
Brak piwa ;-


Och, pewnych rzeczy po prostu się nie robi. Nawet z braku piwa.
;-)

A swoją szosą wazelinka dla gospodarzy uroczystości setnej
rocznicy powstania szkoły oraz nadania imienia patrona - prof.
Józefa Mikułowskiego-Pomorskiego w Lipniku i zespołu PiT
"Promni" z SGGW. Gospodarze po uroczystościach zaprosili na
miły poczęstunek (także w płynie), a Promni zapewnili miłe
towarzystwo. Płynu wystarczyło nawet na drogę powrotną do
Warszawy (w kulturalnych dawkach). Bardzo miły dzień, choć
męczący.

 
  Jakie to formacje?

a gen. Walerian Czuma to przyjaciel mojej rodziny jeszcze za czasow jego
nauki w wadowickim gimnazjum :)


Gratuluję rodzinie takiej  przyjaźni ! Pokolenie, które wywalczyło
niepodległość budzi we mnie nieustanny podziw.
    Gen. Czuma jako legionista brał udział w walkach na Wołyniu i był
ciężko ranny pod Polska Górą k. Kostiuchnówki na Polesiu Wołyńskim.   W
tej bitwie pod Kostiuchnówką 4 - 7 lipca 1916 r. zginęło 6 tys.
legionistów, szczególnie wielu pod  wzniesieniem, która nazwano potem
"Polską Górą".
    Przed wojną  w Kostiuchnówce odbywały się uroczystości patriotyczne z
udziałem władz wojskowych,   kazania wygłaszał kapelan Legionów ks. biskup
Władysław Bandurski, organizowano "marsze gwiaździste" młodzieży
strzeleckiej, oznaczono poszczególne miejsca, w tym "redutę Piłsudskiego",
postawiono granitowe obeliski, było tam kilka cmentarzy legionowych.
     W  1936 r. w 20 lecie bitwy poświęcona została w Kostiuchnówce
Szkoła - Pomnik im. Legionów.

    Dziś nadal wśród kolejnego pokolenia Ukraińców żywa jest pamięć o
tamtej krwawej bitwie, co mnie zadziwiło. W miejscu starego lasu  na
Polskiej Górze wyrósł nowy dorodny las sosnowy,  nadal  stoi Szkoła -
Pomnik, którą władze ukraińskie oddały jako stanicę dla harcerzy ze
Zgierza, restaurujących  miejsca bitwy i cmentarze legionowe.

    Victoria

  Maria Skłodowska-Curie

Publiczna Szkoła Podstawowa nr 53
ul. Orkana 95/109
42 - 200 Częstochowa
tel. (0-34) 633-860

    Jesteśmy nauczycielami pracującymi w PSP nr 53 w Częstochowie.
Nasza Szkoła w tym roku obchodzi 10-lecie istnienia. 7 listopada 1998r.
planowane są główne uroczystości połączone z nadaniem szkole imienia
Marii Skłodowskiej-Curie. W związku z tym szukamy kontaktu ze szkołami
noszącymi imię Marii Skłodowskiej-Curie, z krewnymi naszej wybitnej
rodaczki,
muzeami mającymi pamiątki po niej.
W imieniu dyrekcji, całego grona pedagogicznego, pracowników i uczniów
naszaj szkoły bardzo prosimy w miarę możliwości o pomoc, informacje,
nawiązanie kontaktu.

Informacje prosimy przekazywać:

Bogusława Krempaszanka
ul. J.Lechonia 30 m 18
42-200 Częstochowa
tel. (034) 630-893

Ewa Skwara
ul. Orkana 2/10 m 8
42-200 Częstochowa
tel. (034) 631-619

Bogumiła Szymocha
ul. Orkana 22/26 m 13
42-200 Częstochowa
tel. (034) 631-648

  Maria Skłodowska-Curie
Witam!
Jestem nauczycielką ze Szkoły Podstawowej w Antolce w woj. kieleckim
(jeszcze). Moja szkoła nosi imię Marii Skłodowskiej-Curie. Nadano jej imię
7 listopada 1967 r.
Nasz adres:

                  Szkoła Podstawowa im. Marii Skłodowskiej-Curie w Antolce
                  32-210 Książ Wielki, w. Kielce

w imieniu  nauczycieli pozdrowienia przesyła  Małgorzata Borycka

Publiczna Szkoła Podstawowa nr 53
ul. Orkana 95/109
42 - 200 Częstochowa
tel. (0-34) 633-860

   Jesteśmy nauczycielami pracującymi w PSP nr 53 w Częstochowie.
Nasza Szkoła w tym roku obchodzi 10-lecie istnienia. 7 listopada 1998r.
planowane są główne uroczystości połączone z nadaniem szkole imienia
Marii Skłodowskiej-Curie. W związku z tym szukamy kontaktu ze szkołami
noszącymi imię Marii Skłodowskiej-Curie, z krewnymi naszej wybitnej
rodaczki,
muzeami mającymi pamiątki po niej.
W imieniu dyrekcji, całego grona pedagogicznego, pracowników i uczniów
naszaj szkoły bardzo prosimy w miarę możliwości o pomoc, informacje,
nawiązanie kontaktu.

Informacje prosimy przekazywać:

Bogusława Krempaszanka
ul. J.Lechonia 30 m 18
42-200 Częstochowa
tel. (034) 630-893

Ewa Skwara
ul. Orkana 2/10 m 8
42-200 Częstochowa
tel. (034) 631-619

Bogumiła Szymocha
ul. Orkana 22/26 m 13
42-200 Częstochowa
tel. (034) 631-648


 
  Szkoła imienia "Kawalerów Orderu Uśmiechu" w Warni
Dnia 17 maja br. w Warnicy odbyła się uroczystość nadania imienia „Kawalerów Orderu Uśmiechu” w Szkole Podstawowej w Warnicy.
Na uroczystość zaproszono wielu znamienitych gości m.in.: Halinę Sroczyńską Wicekanclerza Kapituły Orderu Uśmiechu, Bartosza Arłukowicza Laureata Orderu Uśmiechu i Posła na Sejm, Ks. Piotra Ilnickiego proboszcza Parafii Warnice, Burmistrza Pyrzyc Kazimierza Lipińskiego, Ireneusza Szymańskiego Wójta Gminy Warnice.
Obchody rozpoczęły się mszą świętą, dalszy ciąg obchodów miał miejsce w Szkole Podstawowej w Warnicy. Podczas uroczystości wprowadzono sztandar, przedstawiciele klas złożyli ślubowanie, następnie odbyło się symboliczne wbijanie gwoździ. Po raz pierwszy odśpiewano hymn szkoły. Autorką słów jest pani dyrektor Ewa Rebeko, muzykę skomponował przyjaciel szkoły, pan Jan Chudobski. Uroczystość uświetniły swoim występem dzieci ze szkoły.
Po oficjalnej części uroczystości goście wpisali się do księgi pamiątkowej.

źródło: pyrzyce.um.gov.pl
  Dokąd zmierza Jarosław Kaczyński?
Lesiu, co do gaf - wole jak prezydent nie umie założyć słuchawki niż jak jest pijany na uroczystościach w Charkowie, czy wsiada do samochodu przez bagażnik...

Niestety, elit politycznych u nas jak na lekarstwo, zresztą skąd mają być po blisko pół wieku komunizmu. Na początku nawet wierzyłem pod tym względem w Kwaśniewskiego, w końcu komunista, miał gdzie się kształcić - był bodaj 2 krotnie ministrem w komunistycznym rządzie - miał już wprawę. Ale się pomyliłem. Uważałem i uważam nadal że każdy prezydent po wygranych wyborach powinien przejść gruntowne szkolenie z zasad savoir vivru, protokołu dyplomatycznego i innych takich. Co prawda na wsiadanie do samochodu przez bagażnik i tak by to niewiele pomogło, ale na faux pas przy Królowej Elżbiecie już tak.

Co do tematu - Nie wiemy co jest powodem takich a nie innych roszad w rządzie. Stąd ich ocena jest raczej niemożliwa. Wierzę w to że Kaczyński ma w tym swój cel i wie do czego dąży. Oczywiście cieszyłbym się niezmiernie gdyby jednocześnie przeprowadzono kilka istotnych reform gospodarczych. Ale jeśli działania premiera mają doprowadzić do oczyszczenia sytuacji na polu służb specjalnych, wymiaru sprawiedliwości i aparatu ścigana to to też mi wystarczy. Jeśli to się uda to będzie to naprawdę duży sukces.
Jeśli zaś chodzi o gospodarkę - trwa zamiatanie pod dywan - dokładnie tak samo jak przez ostatnich kilkanaście lat. Nie twierdzę oczywiście że to dobrze - ale nie jest to cechą wyłącznie rządu Jarosława Kaczyńskiego. Poprzednie rządy robiły dokładnie to samo.
  Ile czasu na poszczegolnych pasach?
Gratulacje stary!!!
Podzielisz sie wrazeniami? Jakie to uczucie jak Ci czarny zawiazali ??! Mieliscie jakas specjalna "ceremonie", uroczyste nadanie, czy tak po prostu na treningu podali wyniki? Ciekawi mnie to, bo nie bylem jeszcze swiadkiem przyznania 1dana. Ogladalem co prawda foty z mojej sekcji, ale to chyba roznie w roznysz szkolach wyglada.

Pozdro.
  Święto Policji - Plac Staszica [16.07.2005]
Święto Policji z nadaniem sztandaru Komendzie Powiatowej Policji w Pile
16.07.2005
uroczystości główne odbędą się na Placu Staszica. rozpoczęcie o godzinie 12:00

program obchodów święta:
09:00 - 10:00 - msza święta w kościele pw. św. Stanisława Kostki
12:00 - 14:00 - uroczystości główne na Placu Staszica:
- nadanie sztandaru KPP w Pile,
- awanse na wyższe stopnie służbowe,
- przekazanie samochodu dla KP Wyrzysk
14:00 - 17:00 część kulturalno-rozrywkowa:
- pokaz musztry paradnej w wykonaniu orkiestry KSP z Warszawy,
- pokaz grupy realizacyjnej KPP w Pile,
- pokaz sztuk walki w wykonaniu słuchaczy Szkoły Policji w Pile,
- występ zespołu "The Postman",
- rozpoczęcie wyścigu kolarskiego o puchar Prezydenta Miasta Piły
  PATRON PWSZ W PILE!!!!!!!!!!!!! Weź udział w dyskusji!!!
"Od nowego roku akademickiego Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Pile będzie nosić imię Stanisława Staszica. Uroczyste nadanie imienia i poświęcenie sztandardu odbędzie się w poniedziełek w trakcie uroczystej immatrykulacji, czyli rozpoczęcia roku akademickiego. Wszystko rozpocznie się o godzinie 9.00 mszą świętą w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Wspomożenia Wiernych na osiedlu Górnym. Z kolei w samo południe w Pilskim Domu Kultury odbędzie się już właściwa część immatrykulacji. Głos zabiorą: lektor uczelni i przewodniczący samorządu studenckiego. Studenci będą mieli też okazję wysłuchać wykładu inauguracyjnego na temat: „Postępy biotechnologii we współczesnym wymiarze humanistycznym”. Uroczystość zakończy występ uczelnianego chóru."

źródło: RADIO ESKA
  11 listopada 2005 r.
Zdjęcia są prosto z aparatu. Pomniejszone i wyostrzone. Chciałem też przez to pokazać jak foci D50. Oprócz tego nie uznaję PSucia w reportażu. Troszkę zabrakło mi teleobiektywu przy fotografowaniu tej uroczystości. Ale myślę, że już niedługo i coś sobie sprawię długiego

Ten Pan to: (wklejam część programu obchodów)
"W Zamościu rocznicowe obchody rozpocznie w Ratuszu o godz. 9.30 uroczysta sesja Rady Miasta. Jej gościem będzie Jan „Ptaszyn” Wróblewski, muzyk jazzowy i kompozytor. W trackie spotkania artysta odbierze akt nadania tytułu Honorowego Obywatela Zamościa. Okolicznościowy wykład wygłosi dr Jacek Feduszko. W części artystycznej, nauczyciele Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia: Władysław Swacha (skrzypce) oraz Joanna Kleban (fortepian) zaprezentują utwory kompozytorów polskich.
  Wasze osiągnięcia
Jaki fajny temat, nareszcie mogę się pochwalić

-przeczytanie 778 stron jednego dnia (siódma część Harry''ego Pottera),
-przeczytanie w ciągu roku szkolnego w listopadzie 3500 stron w przeciągu tygodnia i 3 dni,
-średnia 5,75 (12 szóstek i 4 piątki),
-laureat konkursu interdyscyplinarnego i olimpiady z niemieckiego,
-finalista olimpiady z angielskiego
-kilka awansów do 2 etapów olimpiad,
-kilkakrotne coroczne bdb wyniki w Kangurze (1,25 pkt. do wycieczki )
-pasek na świadectwie w każdej klasie,
-nauczenie się czytać w wieku 3 lat,
-max pkt. na spr. po 6 klasie(dzięki konkursowi),
-bardzo dobre miejsca w kilku innych konkursach.
-zostałem młodszym ratownikiem
-żółta karta pływacka,
-zostałem wybrany do niesienia sztandaru mojej szkoły na różnych uroczystościach,
-najlepsze wyniki w szkole (moje zdjęcie wisi na łączniku),
-mimo wszystko nadal jestem normalny xD i mało (szok :O) się uczę,
- i więcej nie pamiętam.

Nie ma co, skromny jestem

@down Nie znam? Ja do prywatnej w Częstochowie (podpowiedź, w tym roku miała najlepszą średnią z egzaminu gimnazjalnego w moim mieście )
  [Sierpień 2007] Nowi dyrektorzy szkół i przedszkoli
Po zakończeniu roku szkolnego odbyło się jedenaście konkursów przeprowadzonych przez magistrat na dyrektorów szkół podstawowych, gimnazjów i przedszkoli w Brzegu.
Nową dyrektor Przedszkola Publicznego nr 5 została Małgorzata Naumowicz. Natomiast nowym dyrektorem Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 jest Piotr Rajtar. Z kolei nową dyrektor Publicznego Gimnazjum nr 1 została Danuta Stefańska.
W wyniku przeprowadzonych konkursów na swoich stanowiskach pozostali: Marzena Augustyn (PP 1), Eugenia Wasilewska – Bruś (PP 2), Urszula Siwek (PP 3), Małgorzata Augustyn (PP 8 ), Alina Makowska (PP 11), Dorota Majewska (PSP 1), Lidia Malec (PSP 5), Jadwiga Walasek (Zespół Szkół nr 1 z Oddziałami Sportowymi).
Uroczystość nadania nowych funkcji dyrektorom odbyła się 30 sierpnia br. w gabinecie burmistrza Wojciecha Huczyńskiego. Oprócz niego dokumenty i kwiaty wręczali dyrektorom wiceburmistrz Stanisław Kowalczyk oraz Jadwiga Trzęsowska – kierownik Biura Oświaty, Kultury i Sportu w brzeskim Urzędzie Miasta.



Rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Brzegu
  Co się stało z gorzno.com ?
No to póki Marek się nie wypowiada to może ja się wtrącę bowiem też czasami mam udział w tworzeniu owego portalu.
Co to postu kuzyny to faktycznie masz rację że dosyć mało się tam ostatnio ukazuje.Trochę to może i nasza wina, ale jako wytłumaczenie powiem tyle że jedna z osób najczęściej przebywa w Toruniu, inna w Poznaniu a jeszcze inna za granicą.Więc jakby nie patrzeć i czasu brakuje i nie ma za bardzo możliwości na to by na bieżąco śledzić to co się w Górznie dzieje.
Inna sprawa, że co niektórzy nie czują potrzeby, aby o czymś tam co organizują było napisane na stronach portalu.Prosty przykład - wysłaliśmy e-mail do Domu Kultury z zapytaniem o tegoroczny finał - nikt się nie pofatygował odpisać.Na uroczystości związane z rocznicą nadania szkole imienia Edukacji Narodowej nikt nie pomyślał żeby zaprosić lokalny portal i tak dalej i tak dalej.Jakiekolwiek informacje z działalności Urzędu Gminy już dawno nie są przesyłane, podobnie jak biuletyn - który na gorzno.com miał się ukazywać w jako wersja internetowa.
Trochę ostatnio dyskutowaliśmy na temat żywotności portalu i przyjęliśmy pewne założenia jak to ma dalej wyglądać - no zobaczymy
Może faktycznie potrzebna jest jakaś świeża krew, na stałe będąca na miejscu tyle że to jest kwestia tego typu że jak się nie złapiesz za portfel i nie wyłożysz trochę hajsu (którego portal nie posiada) to trudno znaleźć kogoś kto by miał ochotę udzielać się społecznie
  Szkoła Podstawowa Nr 3 w Kłodzku
Witam Kaid
Też chodziłam do tej szkoły w latach 66-74 ale do klasy chyba "a" i wychowawczynią była p.Górna. Świadectw szkolnych na razie nie udało mi się odnaleźć do potwierdzenia nazwy.Skutecznie schowane żeby nie zgubić w trakcie licznych przeprowadzek i innych zawirowań. Nazwę kojarzę ze Szkołą Podstawową nr 3 ale zupełnie nie przypominam sobie żeby szkoła miała nadane imię Fryderyka Chopina - czy aby na pewno za naszych czasów to nastąpiło? Musiały się odbyć z tej okazji jakieś uroczystości, koncerty itd. A pamiętam uczestnictwo dość regularne w koncertach ( odbywały się w auli) organizowanych przez Filharmonię wałbrzyską.
Może masz zachowane jakieś zdjęcia z tamtych lat?
pozdrawiam Gemini ( aktualnie też z Wrocławia)
  Orkiestry dęte
W latach 50-tych były w Kłodzku 2 orkiestry dęte.Jedna w Wop-ie druga kolejarska przy Domu Kultury Kolejarza(był taki).Ta wojskowa obsługiwała uroczystosci państwowe a ta kolejarska głownie pogrzeby.Ciekawostka w orkiestrze wojskowej byli elewi-mali chłopcy uczący sie w podstawówkach grający na werblach.Strasznie im zazdrosciłem mundurów i odświetnych epoletow.Jeden z nich chodził ze mna do szkoły i miał na imie Staszek.Przychodził do szkoły w wojskowych podkutych butach z gwożdziami i każdy mu zazdrościł bo umial podkówkami wykrzesać iskry z posadzki na szkolnym korytarzu.
Orkiestra wojskowa uczestniczyła też w mszach w Kosciele Garnizonowym.Do kościoła szła orkiestra sztandar pułkowy i kompania honorowa.Przed kościolem była cała ceremonia-odprawa warty,ustawienie broni kompanii honorowej w kozły i wystawienie wartowników do ochrony tej broni.Pamietam jedna taka impreze.Czy było ich wiecej nie pamietam.Na pewno zaniechano ich w latach nastepnych.Czy sa nadal w Klodzku takie orkiestry?Pozdrawiam Ziulek.
  Festyn w Siechnicach
10 – LECIE NADANIA PRAW MIEJSKICH
16 – 17 . 06 . 2007

16 CZERWCA – plac sportowy przy ul. Kościelnej w Siechnicach
14.00 – prezentacje artystyczne – Przedszkole, Szkoła Podstawowa, Gimnazjum, sekcje Gminnego Centrum Kultury, Zespół „KANTATA”
Rozstrzygnięcie konkursu „Co wiesz o swoim mieście”
17.30 – uroczyste otwarcie FESTYNU: powitanie gości honorowych, wystąpienie Wójta Gminy
i Przewodniczącego Rady Miejskiej, okolicznościowe przemówienia
18.00 – koncert zespołu „TERCET EGZOTYCZNY”
19.30 – koncert rockowy zespołu „POEROX”
21.00 – ZABAWA TANECZNA - GRA ZESPÓÂŁ „KRAMARZ BAND” I DJ Wiktor Kosadka

17 CZERWCA – Kościół parafialny przy ul. Kościelnej
11.00 – Msza święta z udziałem chóru Santo Subito z Żernik Wrocławsich
dodatkowo kiermasz rękodzieła, loteria, jazdy konne, atrakcje dla dzieci i oczywiście bufety

[ Dodano: Nie Cze 17, 2007 09:19 ]
  90. rocznica Powstania Wielkopolskiego
Kilka refleksji ogólnych. Po pierwsze flag mało - żenująco mało. Nawet niektóre szkoły się nie wysiliły aby flagę wywiesić. Widać wysiłek przekraczający możliwości administracyjne placówki. Organom prowadzącym radze wziąć pod uwagę tę informację przy konkursach na dyrektorów. Przykład SP 6. (Tak Lodołamaczu - twoja szkoła). Podobnie rzecz miała się z rozetkami. Full na obchodach ale na codzień prawie niezauważalne. Zresztą gdziekolwiek się pojawiłem łącznie ze szkołą padały pytania co to jest i z jakiej okazji...

W kwestii obchodów. No była "Oka" bez wątpienia... ALe to chyba nie rzutuje na ogół... Fakt, ze uroczystości naprawdę wspaniałe i za to brawa dla organizatorów. Wreszcie doczekaliśmy się w Gnieźnie apelu poległych. Nie obyła się jednak bez wpadek... Łącznie z prowadzącym apel kapitanem No i oczywiście to co zawsze czyli neverending sznur delegacji z wiązankami. Aż dobosz odpadł... Współczucia dla niego.

Niestety mam pewien niedosyt. Nadal uważam, że uroczystości są skierowane głównie dla VIP-ów. I dopóki tka będzie. Nic się nie zmieni. Niestety nawet w takich uroczystościach przebija gnieźnieńska rzeczywistość. Dopóki tak będzie to nic się nie zmieni...

Ale sama uroczystość - pierwsza klasa.
  90. rocznica Powstania Wielkopolskiego
Zresztą gdziekolwiek się pojawiłem łącznie ze szkołą padały pytania co to jest i z jakiej okazji...

Znam te pytania... Jednak dwa dni temu na ulicy zaczepił mnie starszy pan z pytaniem, gdzie może dostać taką rozetę. Nie pozostało mi nic innego jak go zaprosić na obchody, domyślałem się, że mogą tam rozdawać.

Uroczystości wspaniałe, to fakt. Ale:
1. Flag mało aż pożal się, kto wywiesił - tego chwalę.
2. Zamknięta brama a otwarta tylko wąska furtka przy wyjściu z cmentarza od strony ulicy Powstańców Wielkopolskich znacznie utrudniała swobodny przepływ ludzi na cmentarz.
3. Brakowało mi w pochodzie kolumny powstańców (Prusacy w niewoli już niekoniecznie )
4. Młodzieży trochę było - w pocztach sztandarowych i z rodzinami. Tak ot - niewiele. Większość przybyłych stanowili ludzie (jak mniemam), którzy mają powstańcze tradycje, gdzie w rodzinie się opowiadało o tym wydarzeniu, bo dziadek czy wujek tam gdzieś walczył. Dużo osób, których widziałem to te same co na obchodach Odzyskania Niepodległości. Jest dobrze, ale może być lepiej. Zapewne dlatego, o czym pisze Diabeł, że impreza nadal dla VIPów. Choć rajdów i konkursów na ten temat w szkołach trochę było.

Ciekawe jest jednak, że 90 lat temu ludziom mróz nie przeszkadzał, by chwycić za broń i biec za Prusakiem a dziś nikt nie chce nosa na dwór wystawić. Dla obchodów zrezygnowałem z wyjazdu. Można poświęcić czas? Można.
  co robimy w parafii?
W mojej parafii (jak jeszcze prowadziłam w niej grupę zanim na studia poszłam), oprócz formacji w małych grupach i spotkań ogólnych, oaza posługiwała muzycznie i liturgicznie (dary, komentarze, modlitwa wiernych, oazowi ministranci posługa przy ołtarzu, lektorzy czytania) w czasie niedzielnej Eucharystii. Jedna z grup przed 1* (a były wtedy 3), na zmianę, posługiwała muzycznie i liturgicznie na mszy św. w szpitalu. Teraz to chyba trochę inaczej wygląda, nie wiem czy nadal chodzą do szpitala, ale od niedawna jest u nas msza dla młodzieży, tzw. "siedemnastka" i oaza angażuje się w jej przygotowanie. A oprócz tego:
- w czasie Wielkiego Postu prowadzi przynajmniej jedną drogę krzyżową,
- przed świętami Bożego Narodzenia odwiedza chorych z życzeniami i kolędą,
- w Wielki Piątek prowadzi godzinę nocnego czuwania,
- schola posługuje muzycznie (a oaza liturgicznie )podczas świąt, uroczystości, mszy z ks. biskupem,
- w tym roku młodzież oazowa poszła do szkół z Ewangelią i zaproszeniem na spotkania, a potem udało się zorganizować weekendowe rekolekcje
- i inne jeszcze rzeczy w zależności od potrzeb ( prowadzenie różańca, adoracji, nabożeństwa fatimskiego).

A DK? U mnie w parafii nie ma DK z tego, co mi wiadomo... chyba, że w ostatnim czasie na nowo coś ruszyło
  Inicjatywy młodzieży
Mnie się najbardziej podobają teksty w TP typu; dnia xx.xx.2005 odbyła się w naszej szkole wspaniała, cudowna, przesympatyczna akademia, na której mieliśmy zaszczyt gościć pana dyrektora oraz przeszanowne grono pedagogiczne oraz przedstawiciela Starostwa Powiatowego, który w imieniu najwspanialszego pana Felcenlobena [nie wiem jak to sie dokładnie pisze] wręczył naszym wyśminitym pedagogom dyplomy za ich wkład w rozwój naszych umiejętności, zdolności i osiągnięte wyniki. Cała akademia wryła się nam w pamięć tak dogłębnie, że za lat kilkadziesiąt nadal będziemy ją wspominać i opowiadać jej szczegóły naszym wnukom.
Oczywiście świadomie tutaj dopuszczam się pewnego przerysowania, a może i przekłamania, ale ogólnie rzecz biorąc chodzi mi o wszelakiego rodowodu sprawozdania z uroczystości szkolnych, które to są niekończącymi się peanami na cześć pedagogów, a jak wskazują relacje drugiej strony - uczniów - nie zawsze jest tak różowo.
  Wybory do Samorządu Szkolnego
Kilka słów szczerości.

Nabrałem dystansu do Stasia i do tego co się w nim dzieje - może wynika to ze sporadycznych wizyt w jego progach, a może z tego że powoli staje się dorosłym człowiekiem, który za mniej niż 12 miesięcy będzie musiał zacząć studia i zakręcić się za jakąś robotą?

Żenada, tyle wam powiem. Ta cała zabawa w fotomontaże, w zrywanie plakatów, w durne hasełka... Mam wrażenie, że uczestniczę w jakiś kabaretowych wygibasach, a nie w poważnych wyborach, które bądź co bądź mają wpływ na naszą szkołę. Kurde, drodzy kandydaci wy wiecie na co się porywacie? Zdajecie sobie sprawę z tego, z jaką odpowiedzialnością wiąże się funkcja przewodniczącego szkoły? Gdzie wasze programy, gdzie wasza wizja? Ktoś wpadł na pomysł, aby je przedstawić chociażby na szkolnym forum? Wasza kreatywność zaczyna się i kończy na wymyśleniu sloganu: Robi, nie czeka? Albo na sfotografowaniu się ze stadem panienek? Dziękuje za takich ,,liderów". Dzieciaki jesteście i tyle. Mniej lub bardziej śmieszni, ale dzieciaki.

A prawda wygląda tak, że nadal sikamy (chłopcy) do dziur pamiętających czasy Piłsudskiego, rozwijać się wszechstronnie nie ma jak - bo kółek jest za mało i w dodatku tylko okołoprzedmiotowe, a nasza szkoła regularnie rokrocznie dostaje w d... w rankingach.
Wiem, że 90% uczniom Staszica powiewa wokół pompki prestiż liceum. Jestem chyba w mniejszości ale powiem wam, że serduszko zabolało mnie w zeszłym roku na uroczystości dla lubelskich olimpijczyków. Pod względem ich liczby zostaliśmy wbici w ziemię nie tylko przez Unię, ale i Chemik. Kurde, przez Chemik!
I co macie pomysł jak to zmienić, dzieciaki?
  MAMY - pogaduchy i porady nr 11
Joliett udanej uroczystości i smacznego jedzonka.

Joasiu to nieźle masz z JAsiem i z tym ze nieśpi a szczególnie z tym gniazdkiem , oszczedny chopiec nie chce żeby ktos tracił na niepotrzebne telefonownie

Kejtus udanej konsumncji sernika i nie tylko.......

A ja po spacerku zebrałyśmy iezłą ilosc kasztanów teraz siedzimy i robimy kolekcje zwierzątek.

Potem uciekam do rodziców wiec moze do wieczorka bo mąż nadal okupuje koma bo mają jakś kontrolę w szkolę i nadrabia papierzyska.
  100 dni pani Starosty
29 listopada w sali posiedzeń Rady Powiatu Wadowickiego odbyło się spotkanie władz Powiatu Wadowickiego z dziennikarzami lokalnych i regionalnych mediów. Władze powiatowe reprezentowali: Starosta Wadowicki Teresa Kramarczyk i Wicestarosta Wadowicki Mirosław Nowak.

Spotkanie zorganizowane przez Biuro Promocji, Kultury i Sportu miało na celu przekazanie mediom miarodajnych, aktualnych i godnych uwagi wydarzeń związanych z życiem Starostwa.

Do najważniejszych spraw, poruszanych na forum, były: nadanie przez Prezydenta RP Staroście Wadowickiemu- Teresie Kramarczyk Brązowego Krzyża Zasługi za osiągnięcia na polu oświaty, udziału delegacji Powiatu Wadowickiego w uroczystościach w Rzymie z okazji nadania godności kardynalskiej andrychowianinowi abp. Stanisławowi Ryłce, omówienie inwestycji oświatowych w szkołach prowadzonych przez Powiat, oraz podsumowanie działalności biura paszportowego.

http://www.starostwo.wado...article&sid=906

  Witaski :)
No możliwe, że wakacje będe miałą spokojniejsze za to teraz "wysiadam". Dostałąm warunek wyjazdu na wakacje i musze postarać sie o dobrą średnią . ale to tylko jeszcze niecałe 2 tygodnie.. potem uroczystość nadania imienia szkole i luźne lekcje to się odpocznie.

Z tymi wynikami to po części wiem Agatko co czujesz... sama czekałąm wiele razy na wyniki. Zresztą co roku gdytylko jade do lekarza to boje się, żeby wyniki krwi HCV itd. były dobre. NAjwazniejsze to być dobrej myśli.

Pozdrawiam serdecznie :*
i życze udanych wakacji
  PKP świętowały 80-lecie śmierci Reymonta...
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3053656.html

Pasażerów pociągu "Reymont" spotkała wczoraj miła niespodzianka. Otrzymali od
kolejarzy okazjonalne bilety, broszury i autografy łódzkiego aktora - Marcela
Szytenchelma

Reymont to chluba polskich kolejarzy. Na trasie Łódź - Kraków jeździ już od
20 lat. Wymyślił ją mieszkaniec z regionu łódzkiego, który jako nagrodę
wygrał bilet kolejowy pierwszej klasy. Wczorajsza podróż "Reymonta" była
jednak zupełnie inna niż wszystkie.

Równo o 5.13 na Dworcu Fabrycznym znak do odjazdu tradycyjnym dzwonkiem
dali... Jagna i Boryna ubrani w stroje ludowe. To członkowie Amatorskiego
Zespołu Regionalnego z Lipiec Reymontowskich, zaproszeni przez Polskie Koleje
Państwowe z okazji 80. rocznicy śmierci Władysława Stanisława Reymonta i 160
lat Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.

W pociągu bilety kontrolował Marcel Szytenchelm, łódzki aktor i artysta
kabaretowy, organizator Dni Reymonta. Każdy pasażer posłusznie podawał mu
bilet do kontroli. - Pan Marcel? Niemożliwe! Kilka dni temu widziałam pana
w "Zmiennikach"! Mogę autograf? - ekscytowała się jedna z pasażerek. Młody
mężczyzna, którego twórca kuferka Reymonta zbudził w przedziale, tak się
zdziwił, że pomylił bilety. Aktor jednak nie zrezygnował i młody chłopak
musiał szukać do skutku ważnego dokumentu.

Do Krakowa "Reymont" przyjechał kilka minut przed czasem. Pasażerów powitała
orkiestra dęta Zespołu Szkół nr 1 z Krakowa. Jagna z Boryną, przedstawiciele
PKP i pozostali goście ruszyli w stronę pl. Matejki, gdzie w siedzibie PKP
rozpoczęły się uroczystości.

Mówiono głównie o pisarzu i jego związku z koleją. - Kolejowe motywy
ujawniają się także w jego utworach: "Marzyciel", "Przy robocie", "Tomek
Baran" - mówi Maria Balicka, polonistka.

Pracownicy PKP opowiadali także o historii "wiedenki", czyli trasy warszawsko-
wiedeńskiej. - To była pierwsza w pełni polska kolejowa drogą żelazna.
Jeździły nią pociągi ściągane aż z Belgii. Do osobowych i osobowo-towarowych
doczepiało się powozy, a bilet można było kupić tylko przed odjazdem -
opowiadał Andrzej Paszke.

nadal, chociaż od nowego rozkładu jazdy droga wydłuży się o 40 minut. To
dlatego, że będzie przejeżdżał przez Częstochowę - wyjaśnia Zbigniew Ciemny,
zastępca dyrektora PKP Przewozy Regionalne w Łodzi.

  V



| Nie wiem ile masz lat, ale podejrzewam, ze nie jestes wiele starszy ode
| mnie.

Ostatnio podawalem na grupie swoj wiek.


Ale nie wprowadzono jeszce obowiazku czytania wszystkich twoich postingow.

| Sadze, ze gdyby nie zamiana jednej okupacji na druga, nie urodzilibysmy sie
| wcale, a jesli juz, to raczej nie mielibysmy okazji pogadac sobie na sieci,
| bo zaden z nas nie umialby isac ani czytac.

Po pierwsze nie jest to pewne. Po drugie to wyjasnij mi dlaczego mam byc
wdzieczny Sowietom za to, ze zechcieli okupowac moj kraj? Czy na tej



wdziecznosci dla kogokolwiek.

Niewatpliwie. Nie dostalem "po dupie" od czerwonych w sposob nawet
delikatnie przypominajacy tysiace innych ludzi z okresu stalinizmu a


Wiec nie badz "bardziej katolicki od papieza" jesli rozumiesz co mam na
mysli.

nawet duzo pozniej. Wyjasnie ci co mialem na mysli mowiac o swoim
niewolnictwie. W Ukladzie Warszawskim urodzilem sie jako przyszly trybik
machiny wojennej majacej podbic swiat. Mialem byc zindoktrynowany w
posluszenstwie dla rezimu, mialem pracowac dla zwiekszenia zdolnosci
bojowych obozu komunistycznego (w koncu taki byl clue calego tego
systemu) a w czasie wojny mialem ginac jak miliony innych
nieszczesnikow. W tym sensie kazdy z ludzi urodzonych pod panowaniem
Sowietow byl niewolnikiem. Ale na szczescie dzieki wysilkom innych taki


W tym sensie niemal kazdy czlowiek na tej planecie jest niewolnikiem.
Biedne amerykanskie dzieci ucza siew szkolach przysiegi na Gwiazdzisty
Sztandar tylko po to, zeby pozniej umierac w takim np. Wietnamie.
Zeby mowic o niewolnictwie potrzeba czegos wiecej niz ograniczone swobody
polityczne, ograniczenie wolnosci slowa i apele szkolne z okazji rocznicy
Rewolucji Pazdziernikowej.
Przynajmniej moim zdaniem, na podstawie tego co wiem o niewonictwie
prawdziwym.

los w koncu mi nie zagrozil bo tak naprawde doroslem w wolnej Polsce.
Tylko, ze nadal nie widze powodow aby swietowac dzien utrwalenia tego
systemu w Polsce i tych 50 lat zacofania w stosunku do Zachodniej czesci
swiata. Nalezy szanowac mestwo i poswiecenie naszych zolnierzy bo to
wszystko nie byla ich wina. I IM naleza sie uroczystosci przez Grobem
Nieznanego Zolnierza itp. Ale ja nie swietuje tego dnia. Nie ma powodow.
Marcin B.


Rozumiem, ze boli cie istnienie komunizmu jako takie. Ale czy zaglada
wielkiego zbrodniarza przestaje byc pozytywnym faktem, tylko dlatego, ze
drugi nie doczekal sie jeszcze swojej kolei?

Stan

  Mundurki
Ja z mundurkami nie mam problemu, ale dlaczego musi to być dekretowane centralnie? Nie wystarczyło wdrożyć oryginalnego pomysłu, czyli dawanie szkołom (dyrektorom, radom rodziców, itp.) wolnej ręki we wprowadzaniu ich? Ja rozumiem, że nie jestem taki mądry jak pan Giertych, ale może jednak wypadałoby uznać fakt, że większość rodziców jest dorosła i umie podejmować własne decyzje?
Panie Szymonie, jestem ojcem dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym, pochodzę z rodziny nauczycielskiej, więc co nieco wiem jak funkcjonuje polska szkoła i jak funkcjonują w niej uczniowie, nauczyciele, rodzice i dyrekcja. Bez tzw. wytycznych z góry mundurków w szkołach po prostu by nie było!
Pamiętam ubiegłoroczną I Komunię św. mojej córci, a właściwie zebrania rodziców przed tą uroczystością. Gdyby katechetka odgórnie nie narzuciła (po burzliwej dyskusji), że alby dla chłopców będą za 80 zł z firmy X, a sukienki dla dziewcząt po 110 zł z firmy Y, że będzie dwóch operatorów wideo i dwóch fotografów, to pewnie albo komunii by nie było, albo dzieci poszłyby do niej jedne nagie i bose, a drugie w strojach od Armaniego.
Najciekawsza zaś była już końcówka dyskusji, gdzie większość rodziców dziewczynek zgodziła się, by nasze "komunistki" nie miały rękawiczek. Na takie pstanowienie wstaje jedna pani (myślałem, że pracuje na bazarze Różyckiego, ale okazało się, że jest dr. pedagogiki) i jak nie wydrze gęby: "A MOJA CÓRKA I TAK PÓJDZIE W RĘKAWICZKACH!!!!".
I podobnie jest z mundurkami. Odgórnie narzucone, muszą być noszone. A jakby zostawić sprawę w rękach rodziców, to nadal w szkołach (podstawowych i gimnazjach), królowałby goły brzuch z pępkiem ozdobionym kolczykiem.
  68-ma Rocznica agresji sowieckiej na Polskę.
A jesli jestesmy przy datach to koniec II WS to wcale nie 8.05.1945

Niestety, masz rację. Traktat Pokojowy, który zawsze oficjalnie zakańcza wojny, jest nadal nie podpisany. Przeto granice RP nie są gwarantowane, pomimo wielu deklaracji polityków niemieckich i innych.

Sprawę tą zaczął poruszać obecny rząd, a b. prezio doradza Niemcom twardszego kursu wobec Polski w razie wygranej PiS w wyborach. Czy to nie jest dodatkową zdradą postkomunistów

Starachowice: Uroczyste obchody
Uroczyste obchody 68 rocznicy agresji sowieckiej na Polskę odbywały się w Starachowicach w dniach 16–17 września br. pod honorowym patronatem posła na Sejm RP Krzysztofa Lipca z udziałem władz samorządowych miasta i powiatu - Andrzeja Matyni Starosty Starachowickiego i Wojciecha Bernatowicza Prezydenta Miasta Starachowice.

Organizatorem starachowickich uroczystości było Forum Młodych „Prawo i Sprawiedliwość”.

W dniu 16 września w Sali konferencyjnej Starachowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Starachowicach otwarta została wystawa „Twarze Kieleckiej Bezpieki” opracowana przez kielecki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Ekspozycja ta była pokazywana po raz pierwszy poza Kielcami właśnie w Starachowicach. Wystawa będzie udostępniona dla zwiedzających do końca września.

17 września w rocznicę agresji sowieckiej na Polskę we wrześniu 1939 roku, w starachowickim kościele „Wszystkich Świętych” odprawiona została uroczysta Msza Święta w intencji Ojczyzny z udziałem władz samorządowych miasta i powiatu, przedstawicieli organizacji kombatanckich, stowarzyszeń i organizacji społecznych, młodzieży starachowickich szkół oraz licznie zgromadzonych mieszkańców miasta i powiatu.

Po Mszy Świętej wszyscy jej uczestnicy przeszli ulicami miasta na Skwer Ofiar Zbrodni Katyńskiej, gdzie przy Krzyżu Katyńskim odbyła się druga część uroczystości, w trakcie której ksiądz kanonik Józef Domański dokonał poświęcenia tabliczek wmurowanych w cokół krzyża z nazwiskami zamordowanych w Katyniu starachowiczan.

W swoim wystąpieniu do zgromadzonych przy Krzyżu Katyńskim, starachowicki poseł na Sejm RP Krzysztof Lipiec podziękował wszystkim za obecność w tym miejscu w tak bardzo szczególnym dniu. Poseł skierował również słowa szczególnej wdzięczność do młodzieży, która przygotowała i przeprowadziła całą uroczystość stwierdzając przy tym, że „taka postawa napawa optymizmem i pozwala spokojnie patrzeć w przyszłość. To przecież właśnie Wy - młodzi ludzie musicie ponieść pamięć o tym wszystkim kolejnym pokoleniom naszych rodaków”.

Uroczystość zakończyło złożenie wiązanek kwiatów i zapalenie zniczy przy Krzyżu Katyńskim.
  Współpraca z rodzicami
Całkowicie zgadzam się z beatą 3.Od początku swojej pracy byłam i jestem nadal przekonana, że jednym z najważniejszych zadań przedszkola czy szkoły powinna być współpraca z rodzicami. Pracuję w przedszkolu i dzisiejszych czasach, aby przedszkole zyskało miano tzw. "przyjaznej placówki" konieczne staje się wypracowanie takiego modelu współpracy z rodzicami, gdzie rodzice mieliby poczucie współdecydowania w sprawach ważnych dla wychowania i kształcenia dziecka. Dlatego też rodzice powinni współuczestniczyć w organizowaniu edukacji, a nauczyciele wspomagać działania wychowawcze rodziców, ukierunkować ich na prawidłowe działania wspomagające wielostronny rozwój dziecka. My nauczyciele i wychowawcy powinniśmy pobudzać zainteresowania rodziców światem dziecięcych przeżyć, podnosić ich świadomość pedagogiczną, zachęcać do uważnej obserwacji własnego dziecka. W przedszkolu, w którym pracuję obserwuję coraz większy i aktywny udział rodziców w życiu grupy i całej placówki oraz wsólne organizowanie imprez, uroczystości przedszkolnych i wycieczek. Rodzice traktują nas- nauczycieli jako doradców i srzymierzeńców w kształceniu i wychowaniu dzieka. Do najbardziej interesujących i cieszących sie powodzeniem form współpracy należą m. innymi zajęcia otwarte dla i z udziałem rodziców, spotkanie wigilijne i wielkanocne, andrzejki, festyn rodzinny, ogniska, akcja "Cała Polska czyta dzieciom", "Słodycze dla dzieci z Domu Dziecka" i "Zabaweczki do przedszkolnej półeczki" oraz udział w konkursach plastycznych .Z roku na rok zaangażowanie rodziców rośnie.Świadczy o tym również duża frekwencja na ww spotkaniach i uroczystościach. Uważam, że właściwy dobór metod i form współpracy z rodzicami, aktywne i twórcze zaangażowanie nauczyiela przyniesie zadawalające efekty w ramac współpracy z rodzicami, a tym samym podniesie ozytywny obraz placówki w środowisku.
  Transmisja pogrzebu Jana Paw??a II w Lednicy
Tak... Ja też byłam i muszę przyznać, że macie rację. Nie można było się skupić. Ja byłam na dole budynku, na samym końcu, koło drzwi. Ludzie cały czas wychodzili i wchodzili, ale nie powiem, przyznaję, że też wyszłam na zewnątrz. Myślę, że tam z przodu, pod samym projektorem była zupełnie inna atmosfera niż z tyłu. Nic nie widziałam, niewiele słyszałam, ale starałam się jak najwięcej z tego spotkania wynieść. A co do oklasków, to w tym nie widzę nic złego. Owszem, być może to tak wygląda, że to może brak szacunku, albo coś, ale przecież, moim zdaniem (zaznaczam :-) oklaski to chyba najlepszy sposób na wyrażenie podziwu i podziękowania. Przecież Ojciec Święty wszędzie wzbudzał morze oklasków i teraz nadal czuwa nad nami, patrzy na nas i pomaga nam, więc chyba nie było w tym nic złego. Przecież nikt tam nie tańczył i nie śpiewał. To było uczciwe, w skupieniu (tak mi się wydaje) i prosto z serca, bardzo spontaniczne podziękowanie Papie za wszystko. Przechodząc dalej, do tego co działo się pod Rybą, to naprawdę pięknie udało mi się przeżyć Koronkę, ale niestety z powodu mojego kiepskiego zdrówka, nie wytrwałam do końca. Ale i tak cieszę się, że tam byłam, chociaż wyobrażałam sobie to trochę inaczej i chciałam bardzo obejrzeć uroczystości pogrzebowe. No ale z Wami Ledniczanie wszędzie jest ok.

A... nie wiem, czy powinnam, ale rzeczywiście muszę powiedzieć, że niektórzy chyba skorzystali z dnia wolnego od szkoły i przyjechali tam na wycieczkę. Cyt.: "Papieża chowają, a my <<se>> tu tańczymy" (Kolejka do toi toi).

Ale nic... Pozdrawiam wszystkich! I wielkie podziękowania do Centrum za przygotowanie tego spotkania. Wg mnie spisaliście się na medal (nawet kanapki były J), a wiem sama jaka to ciężka praca przygotować „Lednicę” na przyjazd tylu ludzi J
  Pomysły na oszczedzanie ;-)
Z tym odkładaniem to jest tak, że zalezy ile kto zarabia. jakbym ja miała 2 000 i mój luby 2000 to ja w miesiąc bym 2 tys. odłozyła jak nie wiecej, a że zarobki jakie są takie są, to to trochę opornie idzie. Przez 3 m-ce odłożyliśmy 3 000 razem. Wiadomo, mieszkamy z moją mamą, ale wszystko dzielimy na 3, bo każdy z nas dostaje jakąś wypłatę, ale poza tym dużo idzie na mieszkanie z kredytem przeszło 500 zł. A jeszcze telefony prąd, gaz itp. Dla małego jedzenie, pieluchy to miesięcznie też 500 zł. Oczywiście bez zbędnych jakiś zabawek czy dupereli. Takie rzeczy to tylko na gwiazdke czy inne swięta. My raczej ubieramy się w peweksach, lumpeksach czy jak kto woli. Czasami można za bezcen dostać wcale nie używane ciuchy. Na tym oszczędzamy. Kosmetyki to też tylko konieczne i w miarę tanie. ja nie przepadam za malowaniem, wiec na lakiery czy szminki i inne duperele też nie tracę. Jednak zycie jest niestety coraz droższe. Jeszcze za szkołę trzeba zapłacic i dojazdy. Niewiele idzie odłożyć, choć się staramy. Jak trzeba to się coś wyciąga tak jak teraz na święta np. prezenty trzeba kupić. Znaczy wypada. Będą o pierwsze święta naszego malucha a jemu nie bede żałować. Sobie robimy tylko skromniutkie prezenty. No i naszym mamom i mojej małej kuzyneczce u której jestem przez weekend jak mam akurat weekend zjazdowy. A niestety zabawki dla dziaciaczów są takie drogie... Jeśli chodzi o ciuszki dla maluszka to również lumpeksy. Z małych rzeczy dzieci tak szybko wyrastają, ze wcale nie są zniszczone, w domku tylko porządne pranie i gotowanie i ciuch jak nowy. Poza tym dostaliśmy też wiele ubrań od znajomych i rodziny. I oczywiście jak jakaś uroczystosc małego to z rodziny każdy mu coś przywiezie, a to babcia to chrezstna lub chrzestny... Takiemu to dobrze. ogólnie jak widać z odkładaniem nie jest łatwo. Ja bym chciała dorobić, bo dostaje tylko rentę, ale wolę spędzić ten czas z małym niż zatrudniać jakieś opiekunki, żebym mogła pracować. Suknię ślubną również planuję z Komisu, są śliczne po prostu i co z tego, że używane? Ktoś miał ja raz na sobie i nadal jest cudowna. Jeśli nic da siebie nie znajdę to wtedy szycie. Boję się strasznie tego wszystkiego. Nie wiem jak sobie damy radę. Już nawet kupując pieluchy czy chusteczki dla małego szukamy promocji i kupujemy po wiecej sztuk, zeby wyszło chociąż te 10 zł do przodu co już na mleko chociaż bedzie. czasami jest mi tak przykro, że muszę liczyć się z każdym groszem, dlatego chcę się uczyć, przykładam się, żeby później móc zarobić. zastanawiam się tez nad założeniem konta oszczędnościowego, gdzie wpłaca sie co miesiąc 50 zł, żeby później było na przedszkolną wyprawkę małego. Bo tak to uleci nawet nie wiadomo kiedy.Chyba się troszeczkę rozpisałam. z Góry przepraszam...
  Ocena z religii
Moja szkoła jest zwykła, publiczna ale dyrektor jest przepraszam za wyrażenie popierdolony. Na uroczystość nadania imienia zaprosił biskupa i proboszcza z parafii jakby mieli po co przychodzić. A jak się przed biskupem płaszczył... szkoda gadać.
  Wybory do Samorządu Szkolnego
Gdzie wasze programy, gdzie wasza wizja? Ktoś wpadł na pomysł, aby je przedstawić chociażby na szkolnym forum?


Co do programu to owszem, ktos wpadl na pomysl i na jutro mamy gotowe ulotki z programem.


A prawda wygląda tak, że nadal sikamy (chłopcy) do dziur pamiętających czasy Piłsudskiego


Wymiana toalet jest czescia tego programu, ale szczegolow nie bede tutaj pisal bo bedzie mozna sie dowiedziec wiecej jutro.

rozwijać się wszechstronnie nie ma jak - bo kółek jest za mało i w dodatku tylko okołoprzedmiotowe, a nasza szkoła regularnie rokrocznie dostaje w d... w rankingach.
Wiem, że 90% uczniom Staszica powiewa wokół pompki prestiż liceum. Jestem chyba w mniejszości ale powiem wam, że serduszko zabolało mnie w zeszłym roku na uroczystości dla lubelskich olimpijczyków. Pod względem ich liczby zostaliśmy wbici w ziemię nie tylko przez Unię, ale i Chemik. Kurde, przez Chemik!
I co macie pomysł jak to zmienić, dzieciaki?


To akurat nie takie proste, bo nie zalezy to bezprosrednio od przyszlego(tak samo jak nie zalezalo od obecnego) przewodniczacego samorządu. Sale sa po prostu zajete, a uczniowie nie chca uczeszczac na takie kółka przygotowawcze do olimpiad lub po prostu koliduja one z ich innymi zajeciami.

I tu powstaje pytanie- jak ich zmotywowac? Jak widac nie wystarcza obietnica indeksu na uczelnie po przejsciu paru etapów, co wydawałoby sie nagroda warta odrobiny wysilku, wiec co innego mozna zrobic? Owszem, mozna rozreklamowac olimpiady i inne konkursy, mozna w zamian za reprezentowanie szkoly podwyzyc ocene z zachowania, ale tak naprawde to czy ktos zabierze sie powaznie do udzialu w olimpiadzie i zostanie przyszlym laureatem zalezy wylacznie od niego, nikogo nie mozna do tego zmusic.
  Polska... kraj tolerancji i wolnosci wyznania oraz pogladow?
Joanno ! zwalasz mnie z nóg ,skąd Ty takie wiadomości uzyskałaś, czy możesz podać chociaż jeden przykład kiedy ktoś ucierpiał za chodzenie do kościoła. Słusznie ktoś zauważył ,że takie rzeczy ponoć miały miejsce ale za Bieruta, chociaż obiło mi się o uszy że sam Bierut podczas Bożego Ciała, zaraz po wojnie ,niósł baldachim czy jak to się tam nazywa nad prowadzacym uroczystości. Podczas Bożego Ciała przed budynkiem przy ul.Piastów / dawny ELDOM / ołtarz budowali właśnie wojskowi i ich rodziny. Byli także osoby bardzo przeciwne kościołowi np. jak wzieto mnie chyba w 1980r. do rezerwy w Czarnówku to szkolenie polityczne prowadził kapitan który mówiąc o kościele dostawał drgawek. Z tego co wiem , to wygadał się kiedyś przy wódce, że został zgwałcony w syminarium gdzie uczył sie na ksiedza. Liczba katolików napewno by spadła gdyby nie bazowano na danych kościelnych, bo według nich, ja nadal jestem członkiem ich sekty. Katolikiem stajesz się przy chrzcie wbrew swojej woli. No ale tradycja jest tradycją. Moja żona też dzieci chce wychowac w duchu katolickim, jednak gdy dzieci przyjda z kościoła i zapytam co ksiądz mówił na kazaniu to nigdy nie wiedzą. Ważne ,ze byli w kościele ,sąsiedzi widzieli a babcia z dziadkiem się cieszą. Nie podobają mi się pytania w sondzie, co prawda zagłosowałem na
-nie mam czasu na bzdury typu religia' ale wydaje mi sie ,ze powinno być inaczej sformuowane, alo dodane inne pytanie. Chociaż jestem ateistą ,to wcale religii nie uważam za bzdurę. Jezeli religia kogoś ubogaca, uspokaja, jest żródłem własnego dowartościowania to nie można z tego kpić i szydzić. Gdybym nie miał możliwości poznania działalności , stylu życia i bycia funkcjonarjuszy kościoła, od tak zwanej zachrystii, zapewne do dzisiaj byłbym członkiem tej społeczności.
  ZABURZENIA W ZACHOWANIU JAKO PROBLEM WYCHOWAWCZY - PRZYPADKI
Jestem wychowawczynią dziecka z nadpobudliwością psychoruchową (ADHD). Chłopiec jest obecnie uczniem klasy drugiej. Od samego początku pobytu w szkole dało się zauważyć jego nadaktywność motoryczną i impulsywność. Chłopiec wykonywał czynności bez przewidywania jakie mogą być ich konsekwencje. Krótki u niego był czas skupienia uwagi
i trudności w koncentracji. Bardzo łatwo rozpraszał się pod wpływem bodźców zewnętrznych. Musiał zrobić natychmiast coś, co przychodziło mu do głowy. Ponadto swoim zachowaniem rozpraszał uwagę innych, dzieci się śmiały, próbowały go naśladować. Na przerwach bywał agresywny w stosunku do innych uczniów. Wymagał stałego zainteresowania ze strony nauczyciela. Było to bardzo uciążliwe, ponieważ w klasie byli też inni uczniowie potrzebujący pomocy.
Znając jego problemy, postanowiłam mu pomóc, tym bardziej, że jego zachowanie wpływało nie tylko niekorzystnie na atmosferę w klasie, ale również i w szkole.
Na podstawie opinii z przedszkola, rozmowy z rodzicami oraz obserwacji dziecka w zakresie funkcjonowania w grupie klasowej mogłam stwierdzić, iż przyczyną wzmożonej aktywności i zachowań agresywnych są zaburzenia zachowania z zespołem hiperkinestycznym (ADHD). Na nieprawidłowy rozwój ucznia mają wpływ również niewłaściwe postępowanie rodziców z dzieckiem w domu, mała ilość wzmocnień pozytywnych, brak akceptacji wśród rówieśników. Chcąc rozwiązać problem zachowań agresywnych skierowałam oddziaływania do ucznia, jego rodziców oraz zespołu klasowego. Działaniami objęto również uczniów naszej szkoły i ich rodziców. Również nauczyciele i pracownicy szkoły zostali zapoznani z problemem dziecka z nadpobudliwością psychoruchową.
Jako wychowawca brałam udział w warsztatach na temat dziecka
z ADHD, co pozwoliło mi na osiągnięcie „małych sukcesów”.
Obecnie uczeń w czasie zajęć potrafi pracować samodzielnie, w dobrym tempie, dokładnie i starannie. Obserwuje się u niego dłuższy czas skupienia uwagi. Pod wpływem zachęty przystępuje z zaangażowaniem do wykonania zadań. Jest raczej zdyscyplinowany. Poprzez pozytywne wzmocnienia (pochwały słowne oraz drobne nagrody za dobre zachowanie) obserwuje się u niego mniejszą częstotliwość zachowań agresywnych. Lepsze są również relacje z rówieśnikami, co zauważa się na przerwach, wycieczkach oraz uroczystościach klasowych i szkolnych. Nadal jednak należy pracować nad prawidłowymi kontaktami interpersonalnymi ucznia.
  "nasz" wiceminister
Wszyscy trzej wiceministrowie rolnictwa byli na Jubileuszu Golądkowskiej Szkoły. Wspaniałej Szkoły, m. in. nie tylko dzięki swym tak znanym Uczniom-Absolwentom, jak niektórzy z gości. To przede wszystkim najliczniejsi, zwani niezbyt trafnie przeciętnymi, zwykli uczniowie, byli najcenniejszymi uczniami, ostoją tej Szkoły. Bo to dzięki Nim głównie, Szkoła trwała. To Oni przy pomocy nauczycieli walczyli ze swymi słabościami, rozwijali się. Nie byli prymusami ze wszystkich przedmiotów, ale często z niektórych tak. Bywało, że buntowali się, "rozrabiali", poprawiali zbyt późno oceny, nadrabiali zaległości. Chcieli byc porządnymi ludźmi. Nie było łatwo. To Oni przede wszystkim "wypełniali" Szkołę. Byli codziennym źródłem troski i satysfakcji nauczycieli. Stanowili o życiu Szkoły i Jej trwaniu do dziś. Życzę im, by nadal kontynuowali naukę stawania się wartościowymi ludźmi. Całe życie trzeba się tego uczyc pod opieką Opatrzności.

Nie da się ukryc, że jeszcze dziś żyję tym Zjazdem. Byłam wczoraj. Dyrektor pozwolił mi bez zaproszenia (z wcześniej opisanym zastrzeżeniem) byc tylko na terenie szkoły. Tymczasem padał deszcz. Poszłam więc zapytac dyrektora, czy mogę byc na Mszy Świętej wewnątrz budynku. Zgodził się, ale, w obecności osób trzecich, zapowiedział, że mam się kulturalnie na tej Mszy zachowywac. Odpowiedziałam, że właśnie w taki sposób zachowywałam się przez 36 lat pracy w tej szkole.

Uczestniczyłam więc we Mszy Św., a przed i po spotkałam się z Absolwentami (na zewnątrz szkoły i w domu). Cieszę się, że pamiętali...

Po Mszy Św., nie mając zaproszenia, by uczestniczyc w dalszej części uroczystości, musiałam wrócic do domu. To paradoks, ale choc wcześniej zarzekałam się, że będę na Zjeździe (nie tylko na Mszy), nie zrobiłam tego, ze względu na szacunek do Absolwentów. Chociaż z tego samego powodu może powinnam byc... Jednak nie chciałam postąpic w sposób niesubordynowany i niehonorowy. Zresztą zdecydował deszcz...
  gra w skojarzenia
uroczysta akademia i wir przygotowań do 60-lecia szkoły nadanie szkole imienia w pazdzierniku
  Święta
Jak na początku przeczytałam ten temat to zrobiło mi się bardzo smutno, że młode pokolenie ma gdzieś naszą Ojczyznę. Jednak stwierdziłam, że nie ma sensu się wypowiadać, bo i tak pewnie nikt tego nie przeczyta, a przede wszystkim nikogo to nie ruszy…
Następnie pojawiły się wypowiedzi Archera i Futaby, które wzbudziły we mnie pozytywne odczucia. Pocieszył mnie fakt, że są jednak na tym forum patrioci, co prawda nie liczni, ale jednak są. ..
Teraz jak patrzę na tą dyskusje, to mam mieszane odczucia… Prawdą jest, że wiara do patriotyzmu nie jest potrzebna, ale z drugiej strony wiara współgra z patriotyzmem. Można powiedzieć, że łączą się nawzajem, nawzajem się wypełniając. Przynajmniej takie jest moje odczucie. Z resztą ja zauważam więcej ateistów niebędących patriotami, niż wierzących niebędących, czy też będących patriotami. Nie znam rodziny, która jest ateistyczna, a jednocześnie jest patriotyczna.
Ale tak naprawdę to nie chodzi tu o związek wiary z patriotyzmem, tylko o to, że duch patriotyzmu umiera. Tego właśnie najbardziej bali się i nadal się boją nasi dziadkowie (Powstańcy, żołnierze AK), że kiedyś ten duch całkowicie zgaśnie. Ja też się tego boję i nigdy tego nie zaakceptuje. Nigdy nie zaakceptuje tego, że większość moich rodaków nie ceni sobie naszej wolności, o którą walczył mój dziadek i Wasi dziadkowie, często oddając za nią życie. Tego, że nie szanują swojej Ojczyzny, nie obchodząc Świąt państwowych i tym samym nie szanują daru jakiego otrzymali, jakim jest wolność. .. Ja jestem patriotą i nigdy się tego nie wyprę. Nigdy nie odwrócę się plecami do mojego kraju i powiem, że mam go głęboko w d….
A jak spędziłam Święto 11 Listopada? Byłam na podobnej uroczystej Mszy Św. co Archer. Na której był Biskup Diecezji Bielsko- Żywieckiej, Biskup Kościoła Ewangelickiego, władze miasta, żołnierze AK, poczty sztandarowe różnych szkół i organizacje patriotyczne. Potem był przemarsz na cmentarz Wojska Polskiego, gdzie oddawano hołd poległym, w którym również uczestniczyłam.
Na koniec dodam, że miałam wywieszoną flagę, jak co roku.

Nie nastawiam się na to, że ktoś przeczyta mój wywód, ale może jednak ktoś się pofatyguje :P
  Prohibicje

CIACH !
czemu jakis niewydarzony
urzedniczyna uwaza, ze jak tylko przyjedzie Papiez, to Witkowski zaraz
nachla sie piwa i pojdzie rozrabiac. Cuje sie potraktowany jak bydlo
bezrozumne


CIACH !
-----------------------------------------
PREWENCJA ! Tyle, ze w chamskim, totalitarnym wydaniu. Mamy przeciez juz
wprawe, jako "Dziki Wschod".
W krajach cywilizowanych nie lamie sie w sposob TAK JAWNY praw obywatelskich
(nawet w Niemczech).
Wspominam wojne "Polsko-Jaruzelska", gdy zamknieto mnie w koszarach na 3
miesiace (razem z rzesza wszelkich innych mezczyzn w sile wieku, robotnikow
i prywaciarzy), pomimo ze nigdy nie dalem Komunie powodow do zwrocenia na
mnie jej Ubeckiej uwagi - DOPIERO W TYM MOMENCIE zrobili sobie ze mnie
wroga...
Obieralismy kartofle, chadzali na "patrole" (bez amunicji, BEZ PUSTCYCH
MAGAZYNKOW nawet ! - dodatkowa obraza - gdybysmy chcieli - i tak
uzupelnilibysmy te braki...), spedzano nas co wieczor, na "Dziennik TV" i
politruk pilnie baczyl, czy nie padaja jakies komentarze. Z moich ust padl
raz jakis zart i zaraz nazajutrz rano zostalem wezwany i "pogrozono mi
wszechwladnym palcem"... Blady strach... Kategoryczny zakaz opuszczania
koszar, zony, dzieci (moje nowonarodzone dziecko) i rodziny, pozostawione
bez srodkow do zycia. Telefony nieczynne. Terror i pelna izolacja. Zakaz
posiadania radia. Udalo mi sie urwac na dwa dni do domu (tylko 10 kilometrow
!) pod pretekstem chrztu dziecka. Oczywiscie nie koscielnego, lecz W USC !
(:-))
Mam ten "dokument" jeszcze - uroczyste nadanie imienia dziecku - nowemu
Obywatelowi Prywatnego Rancza Leonida (juz wtedy nie)... Smiech na sali..
Czujecie bluesa ? (:-)) Chrzest dziecka, jako PRETEKST do urwania sie na 2
dni, zeby sprawdzic, co z rodzina... Struktura Panstwa uznala, ze jestem
niebezpieczny dla niej... Struktura ta skladala sie z ludzikow, ktorzy DO
TEJ PORY, na wysokich stanowiskach wytyczaja moje dalsze losy w
Pomrocznej... Nie palam bynajmniej zadza zemsty, nie mam nawet juz zalu, bo
rozumiem mechanizmy. Uniwersalne dosc. Nic nie stoi przeciez na
przeszkodzie, zeby znalezc sie po "wlasciwej" aktualnie stronie, czy
przynajmniej znalezc odpowiednia "nisze ekologiczna" - jak czyni to
normalna, "zdrowa" wiekszosc... Tyle, ze czy pozostalbym wtedy w dalszym
ciagu CZLOWIEKIEM ?...
Nie, nie jestem za "lustracja" i innymi "rozliczeniami". To tylko
marnotrawienie srodkow, czasu i uwagi pospolstwa (Moim Skromnym Zdaniem). A
ci, wyzej wspomniani szubrawcy i bandyci - dysponuja jednak wiedza i
doswiadczeniem, przydatnym na przyszlosc, w rozwiazywaniu KONKRETNYCH I
ISTOTNYCH problemow. Nie "problemow" krzyzy na Zwirowisku, w Sali Sejmowej
(niedlugo pewnie i w klozetach), korony dla Orla i ilosci pazurkow u jego
lapek, czy "nauki religii" w szkolach, albo innych skrobanek. Po co szkolic
nastepnych do koryta ? Wcale nie lepszych ?... Skad ich w ogole wziac ?... Z
KUL-u moze ?... I KTO mialby ich szkolic ?... Znowu, jakas nowa Balaszyka
?...Przeciez to juz przerabialismy tez. I przerabiamy nadal. W czym AWS jest
lepsza od Komuchow ? I odwrotnie ?... (:-)) (przepraszam - IMHO). Przeciez
to TACY SAMI LUDZIE... Tyle, ze nowi kosztuja nowe, a tracone potem
nadzieje. I koszmarne rachunki z budzetu Panstwa... Ja tam wole zawsze
starych, ZNANYCH mi juz wrogow... Przynajmniej jestem w stanie przewidziec
ich ruchy (:-))... Wole KOMPETENTNEGO Kwacha, niz nowych elektrykow, czy
innych Lepperow. Choc sam juz nie wiem... KAZDA Partia MUSI robic w danej
chwili dokladnie i wylacznie to, co dyktuje nakaz doraznej sytuacji. A to,
co sie dzieje, zalezy niestety (MSZ) od ogolnej sytuacji w Europie i na
Swiecie...Czy Komuch, czy Solidaruch - musi zrobic dokladnie TO SAMO - i
takiego samego bedzie mial pecha, (czy szczescie), gdy sytuacja sie
pogorszy, czy tez poprawi... Panta rei.

Qrka wodna ! A mialo byc o PIWIE.. (:-))
Znowu ktos bedzie przeciagle ziewal w "Re" i narzekal, ze mu litery lataja
przed oczami... Nikomu juz nie chce sie myslec... (:-((
Mnie tez juz nie (:-))

Pies za karawana.

  Chojnice
Lewicowi radni z Chojnic zaprosili rosyjskiego konsula na uroczystości
rocznicy wyzwolenia miasta. Ich koledzy z prawicy zmusili gościa do
wysłuchania referatu o gwałtach, rabunkach i morderstwach, jakich
czerwonoarmiści dopuścili się w mieście 60 lat temu.

Walki o 20-tysięczne Chojnice trwały 14 i 15 lutego 1945 r. W mieście
zginęło 824 żołnierzy radzieckich. Obecny burmistrz Arseniusz Finster
postanowił nadać szczególną oprawę uroczystościom 60-lecia tych wydarzeń. W
poniedziałek na radzieckim cmentarzu wojskowym pojawiła się Kompania
Honorowa Wojska Polskiego, na uroczystą sesję rady burmistrz zaprosił
konsula generalnego Federacji Rosyjskiej z Gdańska Jurija Aleksiejewa.

- Pan Aleksiejew miał się pojawić o godz. 11, żeby wysłuchać referatu
historyka i powiedzieć kilka słów - opowiada Finster. - Tuż przed jego
przybyciem nasza opozycja wystąpiła z żądaniem, żeby referat wygłosił
również ich historyk Wojciech Zieliński.

- Decyzja o dopuszczeniu go do głosu zapadła w głosowaniu - mówi radny
Andrzej Mielke z opozycyjnego Forum Samorządowego, członek ZChN.

Zieliński i czterech radnych opozycji wkroczyli więc na salę z ulotkami
informującymi o zbrodniach wojsk rosyjskich w Czeczenii. Rozdali je radnym,
publiczności i dziennikarzom. Dla konsula, który pojawił się punktualnie,
ulotek już zabrakło, ale obserwował, jak czytają je zgromadzeni na sali.
Historyk burmistrza mówił wyłącznie o militarnych aspektach walk o Chojnice.
Potem na mównicy stanął Zieliński.

- Powiedziałem prawdę o gwałtach, grabieżach, podpaleniach, jakich dopuścili
się już po bitwie czerwonoarmiści - opowiada Zieliński. - O tym, jak
najpierw zbombardowali nasz kościół, a już po walce puścili go z dymem. Jak
zgwałcili, a potem wymordowali nasze siostry franciszkanki, które od XIX
wieku prowadziły tu szkołę. Jak w wielkim ognisku na placu Jagiellońskim
spalili książki z chojnickiej biblioteki, w tym białe kruki literatury
niemieckiej i polskiej. Ja rozumiem ofiarę żołnierzy, którzy tu polegli, i
nie bagatelizuję koszmaru okupacji niemieckiej, w naszej Dolinie Śmierci
spoczywa 1,5 tys. ofiar gestapo. Ale wobec bezsprzecznych zbrodni, jakich
dopuściła się w 1945 roku Armia Czerwona, urządzanie przez burmistrza niemal
defilady w rocznicę tych zdarzeń z udziałem rosyjskiego konsula uważam za
ohydne.

Zieliński, mówiąc o zbrodniach czerwonoarmistów, wzruszył się i z trudem
hamował łzy. Słuchający go Rosjanin zachował kamienną twarz. Po tym
burmistrz, próbując ratować sytuację, podziękował konsulowi za przybycie i
zapewnił w imieniu chojniczan, że o żołnierzach radzieckich "pamiętali,
pamiętają i będą pamiętać".

Wtedy radni opozycji wyszli z sali.

Arseniusz Finster: - Ja nie kwestionuję historycznych faktów, ale
rozgraniczam gwałty i grabieże od tych 800 żołnierzy, którzy polegli w
naszym mieście.

Andrzej Mielke: - Tych spraw nie można oddzielać. Dobre stosunki z Rosjanami
możemy budować tylko na podstawie prawdy. To samo co nasz młody historyk
powinien powiedzieć w Moskwie prezydent Kwaśniewski. Przecież u nas wciąż
żyją ludzie, którzy pamiętają tamto tak zwane wyzwolenie.

Marek Wąs, Gdańsk 15-02-2005

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2554510.html

  Powstanie Warszawskie

Jak wiekszosc mlodziezy, ktora nie garnie sie do zgredoskich i
wapniackich
spotkan.


Michale, cieszę się zatem, że ciągle jestem młodzieżą!
Wedle zsmpowskich reguł jest się nią do 35 roku życia, zatem jeszcze
troszkę młodzieżowatości mi zostało.

A co do wspomnianych wapniackich spotkań, to poszedłbym tam, gdybym mógł
się czegoś nowego dowiedzieć, ale tam to tylko stanie na baczność, modlitwa
i nacjonalizm. Taka prawda. :(

Zaznaczyć chciałem, że nie mam tutaj na myśli konkretnie daty 1 sierpień
ale całokształt świąt narodowych. 1 sierpień czy wrzesień to oczywiście
wesołe nie będą, ale ja ni jak nie rozumiem czemu 3 maja, wielkie święto
upamiętaniające drugą w świecie i pierwszą w Europie konstytucję jest
utrzymane w tonacji apeli, posępnych przemówień i ględzenia klechy o
tożsamości narodowej i kształceniu patriotycznym.  Przecież 3 maja czy
naaaawet 17 stycznia powinniśmy się CIESZYĆ a nie stać na baczność i
smędzić rotę.  Przecież to są RADOSNE daty w przeciwieństwie do wybuchu PW
czy II WŚ.  Widać lud ma we krwi zaszczepione, że w święta państwowe to się
tylko stoi na baczność, lezie do kościoła i ryczy rotę. A przecież rocznicę
konstytucji, wygranej bitwy warszawskiej czy triumfalnej odsieczy
wiedeńskiej powinne skłaniać do RADOŚCI a nie zadumy i stania na baczność.
W USA tak właśnie obchodzi się radosne święta wygranych bitew czy
zakończenia wojen. U nas na taką okoliczność zaraz dorabia się zaściankowy
trend katolicko-narodowy i nawet jeśli jest rocznica niebywale radosnego
wydarzenia to urządza się apel, przemówienia słuchane w milczeniu i
pomrukiwanie klecht, jakże zatroskanych o losy ojczyzny.

Dlatego właśnie omijam tego typu uroczystości, bo obojętne czy
upamiętaniają początek czy koniec wojny to zawsze jest to organizacyjna
stypa.  Jedynie, zaznaczam JEDYNIE parady unijne miały charakter
radosno-rodzinno-piknikowy, cała reszta do stypa.

Poza tym pomysl o czasach komuny i zawzietosci z jaka zwalczala
wszelkie objawy sympatii z AK, podziemiem e.t.c.


Zgadza się. Jednak tonacja obchodzenia wszelkich świąt państwowych nadal
tkwi mentalnie w głębokim PRLu czyli na baczność, słuchać apelu, prezentu
broń, śpiewaj hymn i nie uśmiechaj się absolutnie nawet, jeśli świętujemy
koniec a nie początek wojny.
Od lat PRLu zmieniło się tylko to, że na takie spędy zapraszane są klechy,
które zawsze i wszędzie będą piern.... o katolickim fundamencie Europy,
tożsamości narodowej, konieczności do poświęceń (zieeew) i niepodważalnym
wkładzie wiary i kościoła w zachowanie ciągłości Polski.  Ja dziękuję za
takie liniejki, nie bywałem i nie bywam. Na pochodzie 1 majowym byłem raz
jedyny, ze szkołą i od tamtej pory na takich atrakacjach nie bywam.

  Wakacyjne klimaty czyli jak LechuP Bialorusinom samochod odpalal...

/.../
| Kolega podszedl cicho z tylu i wreczyl kieliszek.
| Wypilismy.

i pewnie gdyby nie ta Natasza to by te kluczyki znaleźli w pół godziny a Ty miałbyś całe palce :-)))


Niedawno, niedawno temu, przebywalem sluzbowo w pewnej Bardzo Waznej
Instytucji. Do owej BWI przyjechala delegacja zagranicznego odpowiednika
BWI pewnego supermocarstwa. Delegacja ta miala zorganizowac szkolenie nt.
pewnego tajnego/poufnego systemu komputerowego i w tym celu przywiozla ze
soba olbrzymiasta walize pelna dobr wszelakich, w szczegolnosci zas
serwer marki znanej w niektorych kregach firmy, ktorej nazwa przypomina
najblizsza od Ziemi gwiazde w jezyku owego supermocarstwa.
Gdy dwoch spoconych kulisow wtaszczylo Waliszcze i wycofalo sie bijac
czolem i chuchajac na napiwki, Szef Delegacji zapowiedzial Uroczyste
Otwarcie. Siegnal pulchna lapka do kieszonki, potem do drugiej, potem
trzeciej, czwartej.. wrocil do pierwszej, drugiej.... po minucie klepania
sie po kieszonkach w rytm przypominajacy slynna piesn biesiadna
"lacucaracha, lacucaracha, tak karalucha u nas zwa...", Oberdelegat
oswiadczyl, ze kluczyk zginal, niedwuznacznie przy tym sugerujac
mozliwosc jego przechwycenia przez, rownie demonicznych co wszechobecnych
przeciez, agentow pewnego innego, acz bylego juz, supermocarstwa.

Usiedlismy na walizie zwiesiwszy glowy z udawanym wspolczuciem. Kazdemu
klebily sie rozmaite mysli, wsrod ktorych, jak pozniej ustalismy,
przewazaly rozwazania na temat tego, co mogla zapomniec zabrac lub zrobic
s.p. zaloga pewnego promu kosmicznego owego supermocarstwa, ktory swego
czasu dosc spektakularnie zakonczyl lot po kilkunastu sekundach.

Wtem... Najwazniejszy Przestawiciel Naszej BWI klepnal sie w czolko,
dolozyl w potylice i chwycil sie za serce. To tutaj bowiem, w kieszeni na
swym szerokim torsie nosil sluzbowy telefon komorkowy (na znak kurtuazji
byl to model produkcji owego supermocarstwa - gdyby marszalek "Rola"
Zymierski jezdzil na motocyklu, nosilby pseudo kubek w kubek bedace nazwa
tej wspanialej firmy).

Otoz nasz Nadreprezentant wybral zrecznym ruchem numer pewnego szacownego
acz tajnego Officium chroniacego Wielki Porzadek Wszechrzeczy w Naszym
Panstwie (mial ich na spid dajalu - pewnie kiedys tez zginely mu  
kluczyki). Po krotkiej rozmowie, w ktorej przewijaly sie jakies kasztany
i ciotencja Zuzia, ustalono, ze Tajna Instytucja przysle swojego
Fachowca, ktory bezplatnie w ramach promocji otworzy rzeczone Waliszcze.

Minelo czasu nie dlugo, nie krotko, lecz w sam raz - dokladnie
tyle, ile potrzeba na zmaterializowanie sie agentow Officjum w dowolnym
miejscu Default City. Jego postac byla tak tajna, ze zgola nie pamietam,
jak wygladal. Agent kazal nam opuscice pomieszczenie, posrodku ktorego,
niczym na katafalku, spoczywal w bezruchu korpus Walizy, i przystapil do
Operacji.

[tu: wizg szlifiery i odglosy kucia]

Gdy kurz opadl i zostalismy wspanialomyslnie zaproszeni do pomieszczenia,
oczom naszym ukazala sie Waliza - nietknieta i nadal zamknieta. Lecz
jakze pomylilismy sie w naszym prostactwie - tajny Agent oswiadczyl, ze
wystarczy nacisnac guziczki i wieko stanie otworem - on zas nie chce miec
nic wspolnego z zawartoscia Walizy, jako ze jego tajnosc jest innego
rodzaju, niz tajnosc walizy, a znoszace sia tajnosci daja jawnosc- ktorej
jego Macierzyste Officium nie znosi organicznie.

Po dyskretnym zdematerializowaniu sie Agenta Officium, Oberdelegat
Supermocarstwa zrecznie otworzyl Walize. TADAAAM!!! Oczom naszym ukazal
sie [CENSORED], kilka [CENSORED] oraz, oczywiscie, wielki sztandar w
gwiazdki.

Gdy w uniesieniu dziekczynnym tanczylismy wokol stolu, pulchna stopa
Oberdelegata wpadla w lekki poslizg na pluszowej, ministerialnej,
wykladzinie, a spod podeszwy wydobyl sie charakterystyczny odglos cwiekow
tracych o blache. Wstrzasniety, ale nie zmieszany oberdelegat siegnal
[pulchna] lapka pod podeszwe i zamarl...

Gdy wezwany lekarz nastawil juz wypadniety dysk Oberdelegata i
truchcikiem oddalil sie, Oberdelegat wyciagnal ku nam rzeczona [pulchna]
lapke. W lapce tkwily kluczyki....

ZBIEZNOSC OSOB, NAZWISK, FIRM, PROMOW, SUPERMOCARSTW I SYTUACJI JEST
ROWNIE TAJNA, CO PRZYPADKOWA. PO PRZECZYTANIU, MONITOR ZNISZCZYC.

  STRONA

| Brak motywacji poborowych jest kwestia wychowania przez rodzicow i
szkole.
| I przez przyklad dawany przez "ludzi na swieczniku". Jednakze dobry
| podoficer jest w stanie pomoc zolnierzom znalezc w sobie motywacje do
sluzby.
| no to widać że chyba jakieś 80% społeczeństwa mamy źle wychowane w szkole i
| przez rodziców ;
Zgadza sie. I mowie to powaznie. W szkole pomija sie prawie zupelnie
budowanie patriotyzmu wsrod mlodziezy. System jaki stosuje sie w nauczaniu
zraza tylko mlodych ludzi do poznawania historii. Ponad 90% ludzi (nie tylko
mlodych) w Polsce nie potrafi zaspiewac CALEGO hymnu. Bialo-czerwona flaga
jest wywieszana tylko w okresie swiat a potem wstydliwie sie ja chowa. W
czasie odgrywania hymnu na uroczystosciach masowych malo kto oddaje mu czesc


Ja do drugiego roku studiów to byłem patriota pierwszej wody. Potem mi jakoś
przeszło wraz ze wzrostem  zainteresowania niemiecką bronią pancerną.
Po prostu życie zmienia ludzi. Jak ktoś widzie osobnika pie****cego o
patriotyzmie a jednocześnie rabującego kraj jak wojska okupanta to mu
patriotyzm przechodzi. Dodaj do tego jeszcze problemy ze znalezieniem pracy
i zadaj sobie pytanie w imię czego młody człowiek ma posięcać swój czas na
tego typu "pierdoły"?

.. Ludzie stoja z rekami w kieszeniach , gadaja, smieja sie a na tych, ktorzy
zachowuja sie z szacunkiem do hymnu patrza jak na idiotow. Gdy w telewizji
pokazuja jakis amerykanski film, wszyscy smieja sie z amerykanskich ,
pelnych patosu i "przesady" gestow i dialogow slawiacych USA a dlaczego?
Jeszcze jeden przyklad: jakies pol roku temu w TVP byl program dla
mlodzierzy. Mowiono o weteranach i poswieceniu dla Ojczyzny. Ktos sie spytal
tych mlodych ludzi czy wiedza jakie byly losy ich rdziny, dziadkow w czasie
WWII. Ponad polowa odparla, ze to ich nie interesuje bo wojna byla dawno a
wogole to teraz jest wspolna Europa i inne tego typu teksty. Mozna sie
zalamac.


A ja zawsze stałem na baczność w czasie hmnu i nadal staję.

| całe szczęście że wojsko jest pełne dobrych podoficerów którzy umieją się
| właściwie dogadać z poborowymi...
| esz -coś czuję że się nie dogadamy, ale spróbuję :)
Nie wciskaj mi tekstow, ktorych nie uzylem. Nie pisalem, ze w armii jest
porzadna kadra podoficerow, ponadto zadaniem podoficera jest szkolic wojsko
(nie poborowych) a nie dogadywac sie z nimi. Tak na marginesie , uwazam, ze
obecnie wbrew zapewnieniom MON nie robi sie nic by rosla liczebnosc i poziom
wyszkolenia kadry podoficerskiej. Smutna prawda. Ale nikogo to nie zwalnia z
ustawowych obowiazkow.


Większości sę nie chce no bo dlaczego ? Kasa żadna, perspektyw brak.

PS Czy po wcieleniu można odmówić złorzenia przysięgi żołnierskiej.

Peiper

  Nowy ochłap w naszej flocie
http://grom.mw.mil.pl/public/czer02_nowyokret.html

W piątek, 28 czerwca, o godzinie 09:30 czasu lokalnego, w Bazie Marynarki
Wojennej USA w San Diego podniesiona zostanie polska bandera wojenna na
fregacie rakietowej typu Oliver Hazard Perry. Okręt jest darem Rządu USA dla
polskich sił morskich. Jednostka otrzyma numer burtowy 273 i od tego dnia
wejdzie w skład sił uderzeniowych 3 Flotylli Okrętów w Gdyni.

Ponad stuosobowa załoga fregaty szkoliła się w Stanach Zjednoczonych od
dwóch miesięcy. 28 czerwca polska załoga stanie na pokładzie okrętu USS
WADSWORTH, który z chwilą podniesienia biało-czerwonej bandery będzie
eksterytorialnym fragmentem naszego państwa. Dowdzenie okrętem obejmie kmdr
ppor. Krzysztof Maćkowiak. Podczas ceremonii przekazania fregaty oraz
pierwszego podniesienia polskiej bandery na okręcie polskie siły morskie
reprezentować będzie kontradmirał Zbigniew Popek - szef logistyski MW oraz
dowódca 3 Flotylli Okrętów w Gdyni kontradmirał Maciej Węglewski; ze strony
amerykańskiej udział wezmą przedstawiciele Dowództwa US Navy - admirał
Putnam (służył na USS WADSWORTH) oraz admirał Butler - zastępca dowódcy 3
Zespołu Desantowego US Navy.

Okręt zacumuje w Gdyni w połowie września.  Do tego czasu załoga zakończy
proces szkolenia, a służby techniczne przejmą wszystkie elementy okrętu od
Amerykanów. Uroczyste nadanie imienia i chrzest okrętu odbędzie się w
Gdyni - do tego czasu okręt nazywany będzie swoim numerem burtowym -"273".

Okręty klasy fregata stanowią trzon wszystkich współczesnych flot. W
opiniach marynarzy na całym świecie fregaty zyskały miano "koni roboczych" -
okrętów wykorzystywanych we wszystkich operacjach, na wszystkich akwenach
morskich i oceanicznych bez względu na porę roku i stan morza.

Fregaty typu "Oliver Hazard Perry" przeznaczone są do zapewnienia
bezpieczeństwa żeglugi na polskich obszarach morskich, szlakach
komunikacyjnych naszego państwa, ochrony transportowców oraz udziału w
operacjach pokojowych i antyterrorystycznych na morzu.

 Jednostki Oliver Hazard Perry skutecznie przeciwdziałają atakom okrętów
podwodnych, zwalczają cele nawodne w odległości  pozahoryzontalnej (ponad
100 kilometrów), a cele powietrzne w odległości około 70 kilometrów. Du ża
autonomiczność tego typu okrętów pozwala na ich wykorzystanie z dala od
macierzystych baz.

Jednostki typu Oliver Hazard Perry są w pełni kompatybilne z okrętami państw
NATO. Konstruowane były w taki sposób, aby mogły być sukcesywnie wzbogacane
o najnowszy sprzęt łączności, dowodzenia, kierowania ogniem i uzbrojenia. Są
podstawowym okrętem klasy fregata w US NAVY, a także w Hiszpanii, Turcji,
Australii, a nawet w Egipcie i Tajwanie.

  Józef Krzeptowski - pół wieku w tatrzańskich schroniskach...
Tatry są jego domem
źródło - Tygodnik Podhalański



Józef Krzeptowski od pół wieku gospodarzy w tatrzańskich schroniskach. Połowę tego czasu spędził w Dolinie Pięciu Stawów. Była też Roztoka, Włosienica, Ornak, a obecnie Chochołowska.

W Tatrach przeżył pół wieku. Najbardziej pokochał Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Tu spędził dzieciństwo i młodość. W minioną sobotę, 15 listopada, w schronisku PTTK w Dolinie Chochołowskiej odbyła się jubileuszowa uroczystość, która rozpoczęła się od Mszy św. przy kapliczce. Zachodzące słońce oświetlało górną część Kominów Tylkowych. Grała muzyka góralska, a dźwięki rozlegały się po okolicy. – Józef Krzeptowski może dziękować Bogu za lata spędzone w górach, za piękno Tatr, które otaczało go od dziecka – mówił w homilii ks. Paweł Biskup z sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach. – Tatry były i są jego domem, kształtowały jego charakter. Wspólnie z pracownikami tworzył niezwykły klimat w schroniskach, w których pracował. Jan Paweł II, który podczas górskich wędrówek odwiedzał te schroniska, w czasie jednej z pielgrzymek powiedział: „Bądźcie wielkoduszni, bądźcie oddani, żyjcie przede wszystkim dla drugich”. Trzeba żyć po to, aby drugi człowiek był szczęśliwy. A tacy są turyści. Mogą rozkoszować się dobrą szarlotką, którą podają w schronisku, lub ciepłą herbatą – dodał.

Po nabożeństwie, gdy zapadł zmrok, można było ogrzać się przy ognisku. Później uczestnicy uroczystości – rodzina, przyjaciele, znajomi, pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego, ratownicy i przewodnicy górscy, członkowie PTTK – przenieśli się do schroniska. Były życzenia, miłe słowa, muzyka, tańce i – oczywiście – tort ze sztucznymi ogniami. Były też wspomnienia. Goście obejrzeli film o rodzinie Krzeptowskich i fotografie. Jubileuszowa impreza trwała do późnych godzin nocnych.

Najlepiej czuję się w górach

Józef Krzeptowski polubił schroniskowe życie już jako dziecko. Wszystkie wakacje spędzał w Pięciu Stawach, gdzie jeszcze przed wojną rodzice prowadzili schronisko. Gdy w czasie okupacji zostało przez Niemców spalone, ojciec, Andrzej Krzeptowski, wybudował w 1947 roku maleńki drewniany budyneczek przy Małym Stawie, obecnie strażniczówkę TPN. Mały Józek już od najmłodszych lat musiał pomagać w wysokogórskim gospodarstwie. – Miałem zaledwie 9 lat, a musiałem już chodzić po towar do Morskiego – wspomina. – Trzeba było wodę nosić, drzewo rąbać, garnki myć. Pamiętam, jak kiedyś ojciec wziął mnie na górę już przed Wielkanocą, bo na święta zawsze parę osób przyszło. Latem wodę nosiliśmy z Małego Stawu, ale w zimie zamarza do dna i trzeba było chodzić do Wielkiego Stawu – wspomina.

Pięć Stawów to miejsce, gdzie trzeba było wszystko donosić na plecach. – Po ziemniaki chodziło się do dróżnika przy Wodogrzmotach, bo na górze by zamarzły. Ale kartofli myśmy mało potrzebowali, bo mój ojciec był mistrzem w robieniu kładzionych klusek. Rodzice wspaniale gotowali i z byle czego potrafili ugotować doskonałe jedzenie – wspomina Józef.

Z czasem nad brzegiem Przedniego Stawu PTTK wybudowało nowe schronisko z surowego kamienia. Tam również gospodarzyli Krzeptowscy. Józef ukończył Szkołę Przemysłu Drzewnego w Zakopanem. – To był koniec z nauką. W 1956 roku mama zabrała mnie na dobre w Pięcistawy. Wtedy byłem już pełnowartościowym pracownikiem, bo miałem prawo jazdy i motor, którym jeździłem po zaopatrzenie – mówi. Jak wychodził o szóstej rano, wracał o dziesiątej wieczorem. Niespełna rok później razem z ojcem prowadził już schronisko w Starej Roztoce, jednocześnie pomagając matce w Pięciu Stawach. – I tak kursowałem między dołem a górą, ale byłem wysportowany, więc nie sprawiało mi to żadnej trudności – wspomina. I tak było do 1968 roku, kiedy opuścił Roztokę i wrócił do Pięciu Stawów, gdzie schronisko nadal prowadziła matka ze starszym bratem Józefa – Andrzejem.

W 1987 roku Józef Krzeptowski opuścił Pięć Stawów i przez dwa lata prowadził pawilon PTTK na Włosienicy. Po odejściu z Włosienicy objął schronisko na Ornaku i prowadził je 6 lat. – Ornak to schronisko z klimatem. Wieczorem, kiedy agregat przestaje chodzić, zapada cisza. Spotykałem tam bardzo dużo ludzi, którzy kiedyś przychodzili w Pięcistawy. Troszkę się postarzeli – twierdzi Józef, który obecnie gazduje w Chochołowskiej. – Najlepiej czuję się w górach, bo tak się przyzwyczaiłem i tak pewnie pozostanie do emerytury – kończy.
  Wpływ Kościoła Katolickiego na życie wszystkich obywateli.
Nie życzę sobie, aby funkcjonariusze KK brali udział w uroczystościach państwowych.


Przynależność do KK nie wyklucza idei patriotyzmu, a nawet to właśnie w kościele i na religii w szkole najbardziej ten patriotyzm jest krzewiony. KK w Polsce dba o to, byśmy nie zapominali, że jesteśmy Polakami. Więc co razi Cię w obecności duchownych na uroczystościach państwowych? Są oni obywatelami tego kraju, poza tym pełnią dla wielu Polaków funkcje społeczne. I jako przewodnicy duchowi narodu katolickiego mają prawo przemówić tak jak i politycy i inni uczestnicy

Jestsuper, widocznie bardzo pobieżnie znasz historię swojego kraju. Już nie wspomnę o historii Europy, czy obu Ameryk. A już zapewne nie znasz historii KK.
Komu jak komu, ale funkcjonariuszom KK nie zależy, abyśmy nie zapomnieli, że jesteśmy Polakami. Raczej na tym, aby każdy Polak był katolikiem.
Co do krzewienia patriotyzmu, to raczej w kościele i na lekcjach religii tego nie uczą. Oczywiście masz prawo mieć własne zdanie na ten temat, ale dla uważnego obserwatora rysuje się inny obraz KK. To pod płaszczykiem patriotyzmu KK walczył (i nadal walczy) z władzą, a szczególnie z komunizmem, gdyż uważał, że stanowi on zagrożenie egzystencji KK. Walka z analfabetyzmem i powszechny dostęp do edukacji niewątpliwie był tym zagrożeniem.
Nie wiem jak to teraz przedstawiają młodemu pokoleniu, ale pamiętam tamte czasy i wiem, że KK zawsze był na pozycji uprzywilejowanej. W tak charakterystyczne święto Boże Ciało procesje wychodziły poza obręb kościoła na ulice i nikomu to nie przeszkadzało. Nawet lekcje religii odbywały się w szkołach. Z tą różnicą, że nie były ujęte w ramy nauczania, a ksiadz nie pobierał za to pensji. Szkoła tylko użyczała sal lekcyjnych.
Idąc tokiem Twojego rozumowania musze zwrócić uwagę, że w Polsce mamy również przywódców duchowych innych wyznań. To też obywatele tego kraju i też pełnią funcje społeczne. Dlaczego więc nie biorą udziału w uroczystościach państwowych ? Dlaczego nie pracują na stanowiskach kapelanów za pieniądze podatników ? Jak równość, to równość.
Zwróć uwagę, że w wojsku, policji itp. itd obok katolików są przedstawiciele innych wyznań i mają prawo być traktowani jednakowo. Czy im takie posługi duchowe nie należą się róznież ?

Skoro istnieje konstytucyjny rozdział Kościoła od Państwa niech będzie respektowany przez obie strony. Czy wyobrażasz sobie, aby nasz Sejm, czy Senat nakazywał lub zakazywał Kościołowi cokolwiek tak, jak robi to Kościół ?
Zatem niech KK zajmie się swoimi owieczkami, a nie ogółem obywateli.

Zygmuncie Stary, nie jestem zacietrzewiony i nie pomyliłem chrześcijaństwa z islamem. Podałem tylko przykład do czego prowadzi pozbawienie człowieka samodzielnego myślenia. A co do zacietrzewienia, to kilka razy widziałem twarze ludzi broniących RM, gdy TV chciała przeprowadzić jakiś wywiad z panem Rydzykiem.
Były takie uduchowione i pełne miłości bliźniego.

Nie jestem również frustratem. Mając wolny wybór mogę w każdej chwili wyjechać z tego kraju i w dodatku mam gdzie.
Ale dopóki choćby jedno dziecko nie będzie miało co jeść na śniadanie i pójdzie do szkoły głodne, tak ja będę zawsze stał po stronie tego dziecka i przeciw falszowi i obłudzie hierarchów KK, którzy pławiąc się w przepychu jeszcze sięgają po nasze wspólne pieniądze.
  Kadra kierownicza WARS S.A.
Między nami mówiąc, rezygnacja z zatrudniania własnych barmanów i powierzenie obsługi wagonów gastronomicznych utworzonym przez nich podmiotom gospodarczym, czyli ajentom, zleceniobiorcom a teraz franczyzobiorcom, zdejmowała z władz Warsu odpowiedzialność za nielegalny handel alkoholem, z którego to zyski czerpał. Mało tego, ten alkohol w magazynach Warsu i Wars Cateringu przez nich był kupowany. Mało tego, byli do zakupu przymuszani.
Z moich informacji wynika, że piwo nadal można kupić w budynkach WARS-u na Grochowie. Piwo "Tyskie" jest po 3 złote. Do magazynu wchodzi się przez rampę tuż obok tzw. 7 fazy. Tak samo wózki, które wożą towar w tory odjazdowe są zaopatrzone w piwo. Mam tu na myśli połączenia krajowe.

Ponadto...
Wracając do wiceprezesa Buczkowskiego należy wyliczyć jego osiągnięcia:

1. Szkolenia.
Prowadzone od ubiegłego roku pod nazwą "program rozwoju jakości NLO". System szkoleń, program i samo szkolenie opracowane są i prowadzone przez pana Mołoniewicza (dziwnym trafem znajomego pana Buczkowskiego). Szkolenia trwają już ponad rok i końca nie widać! Pan Mołoniewicz oprócz szkoleń dokonuje kontroli wagonów w drodze (nie wiadomo czy w ramach szkoleń czy na podstawie odrębnej umowy). Tworzone są kolejne etapy szkoleń, które mają być zakończone certyfikatem ukończenia AKADEMII (!!!) NLO - kolejny nie mający żadnej wartości papier.

A pieniądze szerokim strumieniem wypływają z WARS-u do prywatnej firemki znajomego pana Buczkowskiego... Szkolenia prowadzone są przez firmę MoJa Consulting.

2. Kamizelki.
Szyte są dla franczyzobiorców obsługujących wagony kursujące w systemie NLO. Kamizelki te szyte są przez firmę (o ile tak to można nazwać), która delikatnie mówiąc nie jest przygotowana do realizacji tego zamówienia. Pani, która się zajmuje szyciem nie radzi sobie kompletnie - wychodzące od niej kamizelki nie nadają się do noszenia. Są źle wykończone i kompletnie nie trzymają wymiarów (pomimo, że Pani ta sama mierzy franczyzobiorców). Kolejne pieniądze wyrzucone w błoto! A franczyzobiorcy, żeby jakoś wyglądać sami dokonują poprawek lub szyją sobie nowe kamizelki na swój koszt.

Kto zawarł umowę i dlaczego akurat z tym zakładem? Znów jakiś znajomy kogoś z zarządu?

3. Placematy.
To następny pomysł wiceprezesa Buczkowskiego. Dla informacji - placematy to papierowe podkładki z kolorowym nadrukiem, wykładane na stoliki w wagonach gastronomicznych kursujących w systemie NLO. Drukowane na drogim papierze zdjęcie dania (trudno określić co to) mają zastąpić serwetki, są parokrotnie wymieniane w czasie jednej jazdy. Miesięcznie zużywane są tysiące tych placemat, których drukowanie na pewno nie mało kosztuje.

Gdzie gospodarność?! Czy WARS stać na wyrzucanie pieniędzy? No chyba, że pieniądze wyciekają do firm znajomków...

4. Piada.
Pan Buczkowski osobiście mocno zaangażował się w propagowanie produktu włoskiego PIADA. Czy nie dziwne jest, że sam członek zarządu tak dużo czasu poświęca jednemu asortymentowi sprzedawanemu w wagonach? Dlaczego tak bardzo zależy mu na jak największej sprzedaży tego produktu? Jakie profity czerpie z tego tytułu? Kolejny układ z włoską firmą?

Kolejne dziesiątki tysięcy ulotek i placemat z proponowaniem (promowaniem) PIADY - ulotek drukowanych za spore pieniądze i wyrzucanych do kosza na stacjach zwrotnych...

Nawet na stronie internetowej WARS-u można przeczytać:
http://wars.pl/index.php?r=460&l=pl

W dniu 6 sierpnia odbyło się uroczyste wręczenie nagród związane z konkursem dla franczyzobiorców "Odkryj Piadę-Focarinę". (...)
W imieniu firmy EULAB, która była organizatorem i sponsorem spotkania, a także w imieniu Zarządu WARS SA, gratulujemy wszystkim franczyzobiorcom i życzymy wielu dalszych sukcesów.
Pragniemy również poinformować, iż w najbliższym czasie zostaną wręczone kolejne nagrody w konkursie "Odkryj Piadę-Focarinę" za najlepszą sprzedaż w miesiącach lipiec i sierpień.

EULAB to spółka z o.o. (KRS 0000295353), której udziałowcami są panowie Gilberto Zangari, Paolo Migani i Giovanni Arlotti. Kapitał zakładowy tej włoskiej spółeczki to "aż" 50.000 zł, czyli wymagane polskim prawem minimum. Spółka EULAB została zarejestrowana zaledwie kilka miesięcy temu, pod koniec grudnia 2007 roku.

Czy to wszystko nie jest dziwne?
  Rozdanie statuetek Komentatora "Gazety Wyborczej"
"Razem wygramy Rzeszów"

18 statuetek Komentatora "Gazety Wyborczej" rozdaliśmy w poniedziałek. W gronie nagrodzonych są socjolodzy, prawnicy, architekci, krytycy sztuki, ekonomiści, ekolodzy

Po raz pierwszy rzeszowska redakcja "Gazety Wyborczej" uhonorowała osoby, które z nią na co dzień współpracują, publikując swoje opinie i komentarze. Nasi laureaci to osoby, które są specjalistami w swoich dziedzinach i wypowiadają się w "Gazecie" na bardzo różne, ważne dla miasta tematy. Dzięki ich opiniom Czytelnicy lepiej mogą zrozumieć, jakie stoją przed Rzeszowem wyzwania i szanse.

- W trakcie naszej ubiegłorocznej debaty o marce miast prof. Witold Orłowski powiedział, że w rywalizacji miast o inwestorów, jakość życia wygrają te, które mają potencjał ludzki i wykorzystają go do zrównoważonego rozwoju, które będą miały pomysł na siebie. Taki pomysł rodzi się w merytorycznej dyskusji, często nawet sporze, w którym uczestniczą różne środowiska - wyjaśnia ideę nagród Maciej Krzyślak, redaktor naczelny rzeszowskiej redakcji "Gazety".

W poniedziałek nasi komentatorzy zostali zaproszeni do Filharmonii Rzeszowskiej, gdzie podczas uroczystego spotkania redaktor Krzyślak wręczył im statuetki Komentatora "Gazety Wyborczej".

Wyróżnieni to:

* Jerzy Chłopecki - profesor nauk humanistycznych, socjolog i politolog

* Maciej Łobos - architekt, członek Stowarzyszenia Architektów Polskich oraz Stowarzyszenia Project Management Polska

* Henryk Pietrzak - psycholog, doktor socjologii i filozofii

* Magdalena Rabizo-Birek - kulturoznawca, krytyk literacki i krytyk sztuki

* Jaromir Rajzer - redaktor naczelny miesięcznika "Podkarpacki Kurier Nieruchomości", członek Komisji Prawnej Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości i Komisji Odpowiedzialności Zawodowej przy Ministerstwie Budownictwa

* Artur Grzesik - doktor socjologii, dyrektor Instytutu Gospodarki Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

* Tomasz Soliński - doktor nauk ekonomicznych, autor i współautor kilkunastu publikacji z zakresu public relations oraz ekonomii

* Aleksander Rusin - pomysłodawca stworzenia w Rzeszowie komisji estetyki oraz autor zwycięskiego projektu na logo i hasło promocyjne Rzeszowa

* Mariusz Załucki - doktor prawa, adwokat

* Władysław Hennig - architekt, urbanista, wiceprezes Oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich w Rzeszowie

* Krzysztof Kaszuba - doktor nauk ekonomicznych, prezes Małopolskiego Instytutu Gospodarczego

* Barbara Sieńko - doktor nauk ekonomicznych, zatrudniona w Zakładzie Finansów i Bankowości Wydziału Zarządzania i Marketingu Politechniki Rzeszowskiej

* Tadeusz Gardziel - doktor nauk humanistycznych, politolog prodziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Rzeszowskiego

* Krzysztof Prendecki - socjolog, pracownik Wydziału Zarządzania i Marketingu Politechniki Rzeszowskiej

* Paweł Walawender - socjolog, członek Polskiego Towarzystwa Socjologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku i Opinii

* Zbigniew Jucha - kierownik Delegatury Wojewódzkiej Służby Ochrony Zabytków, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków oraz członek Stowarzyszenia Historyków Sztuki

* Mirosław Ruszała - ekolog, przewodniczący Zarządu Związku Komunalnego "Wisłok"

* Hubert Kotarski - socjolog, członek Polskiego Towarzystwa Socjologicznego.

- Dyskusja prowadzi nie tylko do określenia kierunków rozwoju miasta, ale także, sprawia, że mieszkańcy chętniej uczestniczą w życiu miasta i biorą za nie odpowiedzialność. To tworzy specyficzny klimat, nadaje miastu puls. W takiej atmosferze łatwiej o nowe inicjatywy mieszkańców, bo widzą w tym sens, czują, że mają na coś wpływ. A to właśnie dzięki laureatom zmienia się nasze postrzeganie Rzeszowa, rosną nasze aspiracje i oczekiwania wobec niego. Za ten głos, Drodzy Laureaci, bardzo Wam dziękujemy. Liczymy, że nadal będziecie na łamach "Gazety" wspierać nas swoją wiedzą i doświadczeniem. I razem wygramy Rzeszów - dziękował Maciej Krzyślak.

Po oficjalnej uroczystości w kuluarach toczyły się rozmowy na temat przyszłości miasta, jego zagospodarowania przestrzennego, komentowano decyzje władz miasta i aktualne wydarzenia. Rozmawiano m.in. o tym gdzie powinien powstać nowy budynek Urzędu Miasta.

Nasi gości podkreślali również, że takie spotkania muszą się odbywać, by ludzie, którym zależy na przyszłości miasta, wiedzieli że nie działają sami, że sprawy, na których im zależy interesują też innych, by mogli wyrażać swoje opinie i konfrontować je z innymi.



Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów


Gratki
  Zostać Gwiazdą
Przepraszam najmoceniej ale zapomniała o opowiadaniu ale już szybciutko dodaje dalszą częśc opowiadania, no niestety krótką.

„Historia Zuzi”
Zuzia od kilku dni leży w szpitalu. Na razie nic się nie pytałam co się stało, nie chciałam ją męczyć. Tym bardziej, że lekarze zalecali odpoczynek. Jednak pewnego dnia sama mi o wszystkim
opowiedziała.
- Moi rodzice poznali się na jakieś ważnej uroczystości. Długo się ze sobą spotykali, potem wzięli ślub urodziły się moje siostry. Mogło być jak w bajce. Że żyli długo i szczęśliwie. Lecz tak nie było. Mój ojciec bo stracie brata, który był dla niego bardzo ważny, zaczął pić. Ciągle były awantury w domu. Po jakimś czasie jemu przeszło poszedł na leczenie, wrócił do pracy. Urodziłam się ja. I nagle nie wiadomo czemu wszystko wróciło. Wróciło to co było. Mój ojciec się zdenerwował, że urodziła się czwarta dziewczyna. Tak bardzo chciał mieć chłopca. Był tak zdesperowany, że próbował mnie wyrzucić z okna z 7 piętra. Na szczęście moja mama mnie uratowała... Potem znalazł sobie kochankę na jedną noc, nawet przedstawił ją naszej matce. Potem błagał o wybaczenie, twierdząc, że wtedy był pijany. Po roku znalazł sobie inną i przyprowadził ją do domu przedstawiając ją jako swoją narzeczoną. Mama wyprowadziła się z nami i wniosła pozew o rozwód, bo nie mogła wytrzymać jego wybryków. Ojciec walczył o opiekę nad nami wymyślając nie stworzone historie o mamie. Ona się nie dała, pokazała wszystkim, ze da rade nas sama utrzymać i to najbardziej wściekło ojca. Gdy matka wygrała, ojciec wyjechał ze swoją narzeczoną; nie było go rok, potem wrócił... i zaczął przychodzić do nas do szkoły, śledził, nachodził. Mama nie mogła wytrzymać i wyprowadziłyśmy się, ale to nic nie dało on i tak nas znalazł. I tak było kilka razy, że w końcu wyprowadziłyśmy się tutaj, w drugi koniec Polski i miałyśmy nadzieje, że nas nie znajdzie. To było błędne przypuszczenie. Przypadek sprawił, ze był na delegacji tutaj i zobaczył mnie idąca ze szkoły i wtedy podbiegł do mnie złapał za ramie i zaciągnął w jakieś nie wiadome mieszkanie twierdząc, że jest moim ojcem. Rozpoznałam go, wiec poszłam za nim mając nadzieje, że się zmienił. Zachowywał się dziwnie. Naprawdę dziwnie. W mieszkaniu był bałagan, na ziemi leżały puste butelki. Napił się kieliszek wódki... i wtedy zaczął mnie szarpać, rozdzierać mi ubrania, krzyczeć, że jest moim ojcem i że matka nas mu niesłusznie zabrała. W końcu usiadł na fotelu. Zaczął się śmiać i opowiadać jacy on i mama byli szczęśliwi potem się rozpłakał, że musiał przez taka męczarnię z nią przechodzić, że go nie słuchała nie liczyła się z nim... nie liczyła się z nim, że cierpi po stracie brata. Ale on tak bardzo ją kochał i nadal kocha, że nas kocha. Znowu zaczął krzyczeć, że jeżeli jeszcze raz uciekniemy to nas zabije, zaczął rzucać czym popadnie, w końcu zbliżył się do mnie mamrocząc do siebie, że wiem co zrobi, żebyśmy wróciły do niego i zaczął znowu mnie szarpać zdzierać ubranie, krzyczeć że mnie zabiję, że zrobi mi krzywdę jeżeli nie powiem mamie, żeby do niego wróciła... Wyrwałam się mu jakoś i uciekłam, zadzwoniłam do ciebie z budki telefonicznej i wróciłam do domu. Mamy nie było, bo wyjechała. Siostry już spały, nikt nie zauważył ze przyszłam w podartych ubraniach... Na drugi dzień gdy poszłam pod szkołę, żeby się z tobą spotkać znowu zobaczyłam do jego. Uciekałam, ale mnie gonił. Był szybszy ode mnie i złapał mnie. Zaczął wypytywać czy powiedziałam matce, gdy zaprzeczyłam, że nie to zaczął wrzeszczeć. Ja tłumaczyłam mu ze mamy nie ma bo wyjechała, a on mnie nie słuchał. Powiedział, że jestem nieposłuszna i mnie uderzył. W końcu krzyknęłam ze mama nigdy do niego nie wróci i znowu mnie uderzył, potem drugi i trzeci... aż do straty przytomności. Obudziłam się dopiero w poniedziałek rano próbowałam iść do domu. No i napotkałam na ciebie.

Wróciłam do domu osłupiała. Nie mogłam uwierzyć, że to się stało naprawdę. Jedno co mnie zastanawiało, to gdzie jest teraz ten facet i dlaczego, skoro ich tak bardzo kocha, sprawia tyle cierpienia. Nic nie rozumiałam. Nie opowiedziałam Madzi o tym, bo mnie Zuzia prosiła, twierdząc, że ona nie powinna wiedzieć. Nie wiem czemu nie powinna ale dotrzymam słowa. Powiedziałam tylko, że Zuzia miała wypadek samochodowy. Madzia się tym jakoś za bardzo nie przejęła... jakoś dziwnie mi się z nią rozmawiało. Gdy byłam dziś u niej wyglądała tak jakby była w jakimś transie... jak zapytałam, czy nic jej nie jest to ona odpowiedziała, że wszystko w porządku, że nie czuła się nigdy tak dobrze, jak teraz.
  Blok ośrodka JFTC NATO otwarty
wg PAP:

Pierwszy blok Ośrodka Szkolenia Sił Połączonych (JFTC) NATO otworzył w Bydgoszczy minister Bogdan Klich. - Staramy się o ulokowanie tu kolejnej jednostki NATO - zapowiedział szef resortu obrony.
- Polska gości na swym terytorium taką instytucję, z której może być dumna, która wzmacnia też bezpieczeństwo naszego kraju, bo jest instytucją sojuszniczą. Z drugiej strony NATO ma prawo do zadowolenia z tego, że strona polska wywiązała się ze złożonych zobowiązań - powiedział minister Klich.

- W ciągu ostatnich kilku tygodni odnotowaliśmy jeszcze jeden nieformalny sukces jeśli chodzi o JFTC - udało nam się podnieść liczbę etatów tej instytucji do ponad stu stanowisk z nieco ponad 80 pierwotnie planowanych. W dobrych warunkach będą tu prowadzić prace żołnierze reprezentujący wszystkich członków NATO - zaznaczył minister.

Obiekt otwarty został 29 września formalnie przekazany JFTC przez stronę polską i obecnie trwa już tu szkolenie zespołów doradczo-łącznikowych, które z ramienia sił międzynarodowych będą wspierać działania i rozwój armii afgańskiej.

Zadaniem zespołów będzie przygotowanie narodowej armii afgańskiej, aby w przyszłości mogła przejąć od wojsk koalicji odpowiedzialność za bezpieczeństwo na swoim terytorium. W dwutygodniowym szkoleniu bierze udział 150 oficerów z 17 armii, zarówno z państw NATO jak i krajów uczestniczących w programie Partnerstwo dla Pokoju, a także 20 oficerów afgańskich.

Cały kompleks JFTC w Bydgoszczy będzie oddany do użytku wiosną 2009 roku. Inwestycja finansowana w znacznej części przez NATO pochłonie prawie 300 mln zł, z czego większość to koszt tajnego wyposażenia i oprzyrządowania.

Minister obrony potwierdził w środę, że bardzo zaawansowane są starania o ulokowanie w Bydgoszczy kolejnej jednostki NATO. Szef resortu obrony nie chciał ujawniać szczegółów tego projektu, ale ze źródeł zbliżonych do wojska wiadomo, że chodzi o centrum łączności.

- Jest przedmiotem naszej szczególnej troski, by Bydgoszcz, podobnie jak Ramstein w Niemczech, stała się takim dobrym, stabilnym elementem na mapie NATO. Nie przesądzając w tej chwili jaka będzie końcowa decyzja Kwatery Głównej NATO w tej sprawie, myślę że razem z szefem MSZ możemy powiedzieć, iż bardzo dużo zrobiliśmy by kolejna instytucja NATO-wska tu się znalazła - podkreślił Klich.

Minister ujawnił, że dotychczas wspomniany przez niego projekt poparło 16 państw członkowskich, pozostało jeszcze uzyskanie zgody tylko jednego kraju. - I nadal nad tym bardzo usilnie pracujemy - zapewnił obecny podczas uroczystości szef ministerstwa spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Obaj ministrowie, w towarzystwie szefa sejmowej komisji obrony Janusza Zemke (SLD), byli gośćmi obchodzonego w środę po raz pierwszy święta Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Inspektoratowi bezpośrednio podlega trzydzieści jeden jednostek wojskowych wykonujących zadania logistyczne na rzecz wszystkich rodzajów sił zbrojnych: Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych, rozlokowanych na terenie całego kraju. W samej Bydgoszczy są to m.in. Dowództwo Pomorskiego Okręgu Wojskowego oraz 1. Pomorskiej Brygady Logistycznej, a także Rejonowy Zarząd Infrastruktury.
  Rok Benedykta XVI
19 kwietnia mija pierwsza rocznica wyboru papieża Benedykta XVI, pierwszego niemieckiego papieża od 482 lat. Trzy dni wcześnie, 16 kwietnia, papież obchodził swoje 79 urodziny.

Z tej okazji niemiecka agencja katolicka KNA publikuje najważniejsze wydarzenia pierwszego roku tego pontyfikatu. Oto one:

2 kwietnia 2005: śmierć papieża Jana Pawła II. Jako najstarszy "stażem" w Kurii Rzymskiej oraz jako dziekan Kolegium Kardynalskiego Joseph Ratzinger przewodniczy 8 kwietnia Mszy św. żałobnej oraz przewodniczy rozpoczętym 18 kwietnia obradom konklawe.

19 kwietnia: uczestnicy najkrótszego konklawe w dziejach Kościoła już w czwartym głosowaniu wybierają papieżem kard. Ratzingera. 265 w dziejach Kościoła papież przybiera imię Benedykta XVI, nawiązując do "papieża pokoju" Benedykta XV oraz jednego z patronów Europy i założyciela zakonu, św. Benedykta z Nursji. Benedykt XVI jest pierwszym niemieckim papieżem od 482 lat. Jedną z jego pierwszych decyzji jest postanowienie, że nie będzie przewodniczył uroczystościom beatyfikacyjnym.

13 maja: Benedykt XVI decyduje o otwarciu procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II odpowiadając na powtarzające się życzenie "Santo subito!" - święty natychmiast! Prawo kanoniczne przewiduje, że taki proces można rozpocząć w pięć lat po śmierci osoby zmarłej w opinii świętości.

9 czerwca: podczas pierwszego oficjalnego spotkania z wysokimi przedstawicielami judaizmu papież podkreśla, że pragnie kontynuować drogę swego poprzednika Jana Pawła II, również gdy chodzi o dialog chrześcijańsko-żydowski. W tydzień później przyjmuje na audiencji sekretarza generalnego Światowej Rady Kościołów, Samuela Kobię.

28 czerwca: Benedykt XVI ogłasza Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego.

koniec lipca: spór dyplomatyczny między Izraelem i Watykanem. Izrael zarzuca Benedyktowi XVI, że potępiając terroryzm nie wspomniał o zamachu w Izraelu. Watykan zdecydowanie odpiera zarzut.

18-21 sierpnia: celem pierwszej podróży zagranicznej papieża jest Światowy Dzień Młodzieży w Kolonii. Benedykt XVI spotyka się m.in. z prezydentem Niemiec Horstem Köhlerem i odwiedza synagogę . Na błoniach pod Kolonią odprawia Mszę św. z udziałem miliona osób, największą na terenie Niemiec.

Koniec sierpnia/wrzesień: papież przyjmuje w Castel Gandolfo kolejno: przełożonego tradycjonalistycznego Bractwa Księży im. św. Piusa X, Bertranda Fellaya, krytykującą islam włoską publicystkę Orianę Fallaci oraz suspendowanego teologa Hansa Künga.

15 września: Benedykt XVI przyjmuje w Watykanie dwóch naczelnych rabinów Izraela Yonę Metzgera i Schlomo Mosze Amara.

2-23 października: z udziałem 252 ojców synodalnych z 118 krajów świata XI Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów na temat: "Eucharystia źródłem i szczytem życia oraz misji Kościoła", zakończone orędziem do ludu Bożego pt. "Eucharystia: chleb żywy dla pokoju na świecie".

8 grudnia: Benedykt XVI odprawia w bazylice św. Piotra Mszę św. w 40. rocznicę zakończenia II Soboru Watykańskiego (1963-1965).

grudzień: na krótko przed świętami Bożego Narodzenia papież zaskakuje pielgrzymów zgromadzonych na placu św. Piotra: na głowie ma "camauro", nakrycie, jakiego używali papieże XVI i XVII wieku. Według Prefektury Apostolskiej, w cotygodniowych audiencjach generalnych, modlitwach Anioł Pański na placu św. Piotra oraz w innych wydarzeniach z udziałem papieża w ciągu ośmiu miesięcy pontyfikatu Benedykta XVI uczestniczyło 2.8 mln pielgrzymów.

rok 2006:

9 stycznia: Benedykt XVI ostrzega przed "walką kultur" i potępia terroryzm

25 stycznia: Benedykt XVI ogłasza swoją pierwszą encyklikę "Deus caritas est" (Bóg jest miłością). Podkreśla w niej miłość jako centralny wymiar chrześcijaństwa i przekonuje, że miłość Boga i miłość bliźniego nierozerwalnie wiążą się ze sobą.

8 lutego: Benedykt XVI zostaje honorowym obywatelem Traunstein w Bawarii, gdzie od 1937 r. uczęszczał do szkoły i odprawiał Mszę św. prymicyjną. Wcześniej otrzymał honorowe obywatelstwo miejsca swego urodzenia, Marktl am Inn, a także Pentling koło Ratyzbony, gdzie nadal jest właścicielem domu.

20 lutego: w tzw. konflikcie wokół karykatur Mahometa Benedykt XVI potępia zamieszki wywoływane przez muzułmanów w wielu krajach. Podkreśla, że nie da się pogodzić z religią przemocy będącej odpowiedzią na obrazę.

marzec: po 1 500 latach papież rezygnuje z tytułu "patriarchy Zachodu", co zostaje przyjęte jako ekumeniczny gest wobec prawosławia.

24 marca: papież po raz pierwszy kreuje 15 nowych kardynałów, wśród nich wieloletniego sekretarza osobistego Jana Pawła II, arcybiskupa krakowskiego Stanisława Dziwisza.

2 kwietnia: Benedykt XVI oddaje hołd "niezmierzonemu dziedzictwu" Jana Pawła II. Jego śmierć przed rokiem była "spełnieniem konsekwentnego świadectwa wiary".

KAI (ts, KNA //mr)
 



uroczyste zakonczenie roku szkolnego klasy iii gimnazjum
Uroczyste zakończenie roku szkolnego klas III
uroczyste zakończenie klas szóstych
Uroczyste zakończenie roku szkolnego
uroczystego zakończenia roku szkolnego
Uroczystość zakończenia roku szkolnego
uroczystosc zakonczenia szkolnego roku
uroczystosci szkolne przekazanie sztandaru
uroczystości szkolnych dla szkół podstawowych
uroczystości zakończenia roku szkolnego
Uroczyste otwarcie baru
Uroczyste pożegnanie kl
uroczyste pożegnanie klasy
uroczyste pozegnanie szkolnej
uroczystego objęcia władzy
  • ga ep31 ds3l co powiecie o tej plycie glownej
  • perfumeria marionaud
  • jack i parson russel terriery prosimy zakladac 2320
  • problem z fotelem
  • 2222biblijne znaczenie imion2222
  • karmat zasuwa burzowa
  • stop slodyczom od dzis zapraszam kobietki
  • rycerze okri9B1gi9B3ego stoi9B3u streszczenie
  • architektura ogrodu